Szczere wyznanie Polaka. Wydał fortunę, to może być ostatnia szansa
Miniony sezon miał być przełomem dla Szymona Szlauderbacha. - Zainwestowałem najwięcej pieniędzy w karierze - przyznaje 26-latek. Nic jednak nie układało się po myśli już od samego początku. Polak najpierw doznał kontuzji, a później miał problem ze zbudowaniem optymalnej formy. Szlauderbach rzutem na taśmę znalazł nowy klub, choć nie miał zbyt wielu ofert. Teraz wie, że żarty się już skończyły. - Chcę się odbudować i udowodnić, że potrafię się ścigać - podkreśla w Tygodniku Żużlowym.

Szymon Szlauderbach w ostatnich latach ustabilizował się w Metalkas 2. Ekstralidze jako zawodnik drugiej linii. Nawet mimo utraty parasola ochronnego w postaci przepisu U24 dalej bez większego problemu ścigał się na zapleczu.
Szlauderbach zainwestował najwięcej pieniędzy w karierze. Później stało się to
Miniony sezon miał być przełomem w jego karierze, jednakże już od początku nie układał się po myśli. - Zainwestowałem najwięcej pieniędzy w swojej żużlowej karierze, ale jak widać, wcale nie przekłada się to na wyniki - wyznaje Szlauderbach. - Na początku sezonu miałem kontuzję i wypadłem na jakiś czas. Wróciłem chyba trochę za szybko, bo nie byłem w pełni wjeżdżony i gotowy - wspomina.
W międzyczasie PSŻ zakontraktował Francisa Gustsa, przez co zrobiło się ciasno w składzie. Następnie Polak zaczynał zmagania, kiedy już cała reszta miała początek rywalizacji za sobą. - Z drugiej strony nikt nie będzie czekał i się zastanawiał. Albo jedziesz, albo jedzie kto inny i tyle. Trzeba było jak najszybciej się pozbierać i wracać na tor. Za to bardzo dziękuję moim rehabilitantom i lekarzom - zauważa.
Polak bije się w pierś. "Bardzo słaby sezon"
Presja związana z szybkim powrotem na tor nie pomagała w uzyskaniu stabilnej formy. Szlauderbach miewał bardzo dobre występy, ale summa summarum nie był to ten sam poziom, co wcześniej. Zdobył średnią 1,34 pkt/bieg. Na tym poziomie rozgrywkowym gorzej spisał się tylko w 2017 roku. - Na pewno rok na minus, bardzo słaby sezon w moim wykonaniu. Nie takie były plany i nie tak miało się to wszystko potoczyć. Nie zawsze się układa i czasem tak w życiu bywa. Trzeba iść dalej - mówi.
Wychowanek Unii Leszno zdążył jednak znaleźć klub w Metalkas 2. Ekstralidze, podpisując kontrakt w Orle Łódź. - Bywały sezony, gdzie miałem znacznie więcej propozycji i rozmów z klubami. Też znacznie wcześniej wiedziałem w jakim klubie pojadę w następnym roku. Kontuzja to nie jest żadna wymówka. Ludzi interesuje wyłącznie wynik i cała reszta ich nie obchodzi. Fakty są takie, że wynik był słaby i nie przywiozłem zbyt wielu punktów - tłumaczy.
Kontrakt w Orle może być ostatnią szansą
Przed Szlauderbachem kolejny ważny sezon. Następna taka wpadka może być bolesna w skutkach. Umowa w Łodzi może być ostatnią szansą na pokazanie swoich możliwości w 2. Ekstralidze. - Na dziś skupiam się wyłącznie na tym, żeby przejechać znacznie lepszy sezon, niż to było w 2025 roku. Cel to być stabilnym i skutecznym zawodnikiem, niezależnie od ligi, w której przyjdzie mi startować. Cel to punktować regularnie i dobrze - wymienia.
- Do tej pory te wahania w moim wykonaniu były jednak za duże. Zdecydowanie za duże. Jestem wciąż młodym zawodnikiem i na pewno nie jest za późno, żeby to skorygować i zmienić. Cel jest jeden, żeby się odbudować po tym kiepskim ostatnim sezonie i udowodnić w Łodzi, że to był dobry transfer. Wiem, że potrafię się ścigać i stać mnie, żeby z tymi teoretycznie lepszymi zawodnikami jechać jak równy z równym - kończy.











