Sezon jeszcze nie wystartował, a już są problemy. Powtórka z rozrywki, oni czekają na telefon
Sezon 2026 powoli startuje, a kontuzje już zbierają swoje żniwo. Na miesiąc z powodu urazu żeber wypada Niels Kristian Iversen, nowa gwiazda PSŻ-u Poznań. Za chwilę może być jeszcze gorzej, bo w weekend ruszają mecze sparingowe w Polsce. Kluby muszą mieć się na baczności, a w razie potrzeby szybko łapać za telefon. Na rynku jest ciągle dostępnych kilku zawodników "do wzięcia". Niektóre nazwiska robią wrażenie.

Jeszcze sezon żużlowy w Polsce na dobre nie ruszył, a już pojawiły się pierwsze kontuzje. Na miesiąc jazdę z głowy ma Niels Kristian Iversen, a w Poznaniu już zastanawiają się, co z tym fantem zrobić. Podobny ból głowy mogą mieć za chwilę kolejki prezesi, gdy tylko ruszą sparingi i zawody indywidualne.
Oni są do wzięcia. Czekają tylko na telefon
Tradycyjnie więc wiosną jest nadzieją dla tych, którzy z różnych względów nie znaleźli do tej pory zatrudnienia w polskiej lidze. A trzeba przyznać, że w tym roku lista zawodników do wzięcia jest naprawdę imponująca. Jest w kim wybierać.
Otwiera ją Kenneth Bjerre, do niedawna gwiazda Wilków Krosno. - To zawodnik na 10 punktów w meczu - tak swojego byłego już zawodnika reklamuje prezes Grzegorz Leśniak. Duńczyk z pewnością będzie jednym z najbardziej łakomych kąsków.
Wolny - przynajmniej oficjalnie - pozostaje Matej Zagar, choć niektórzy twierdzą, że jest dogadany ze Stalą Rzeszów po tym, jak nowym menedżerem został tam jego przyjaciel Krzysztof Kasprzak.
Dostępni są za to na pewno Josh Pickering (ma kontrakt warszawski z Wybrzeżem Gdańsk), Jonas Seifert Salk, czy Philip Hellstroem-Baengs. Lista jest dłuższa, choć te nazwiska wydają się być na ten moment najbardziej atrakcyjne. Za chwilę w kolejce do poszukiwań klubów będą też zawodnicy Unii Tarnów, gdy miejscowy klub oficjalnie zostanie wyłączony z rozgrywek Krajowej Ligi Żużlowej.
Kluby mogą mieć jeszcze jedną alternatywę
Rynek dostępnych zawodników może być jeszcze szerszy, jeśli któryś z klubów zdecyduje się wypożyczyć kogoś, kto na przykład nie złapie się do wyjściowego składu. W niektórych drużynach jest nadwyżka seniorów, a sytuacja wydaje się być dynamiczna.
W tym kontekście najciekawiej rysuje się rywalizacja w Bydgoszczy. Przynajmniej na razie prezes Jerzy Kanclerz deklaruje, że żaden nie jest do wzięcia. Żużlowiec, który przegra rywalizację ma mieć płacone postojowe, a działacze nie planują żadnych ruchów przynajmniej do czwartej kolejki. Kto wie, czy później sytuacja nie ulegnie zmianie.











