Sensacyjnie doniesienia ws. 12-krotnego mistrza Polski. Trudno w to uwierzyć
Po spadku INNPRO ROW Rybnik wymienił prawie cały seniorski skład. Z drużyny, która w 2025 jechała w PGE Ekstralidze, zostało raptem dwóch zawodników. Sypie się też sztab szkoleniowy, choć jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że przynajmniej tu nie będzie rewolucji. Trener młodzieży Antoni Skupień już złożył wypowiedzenie, ale to nie koniec. Na jaw wychodzą sensacyjne fakty.

Jesper Knudsen i Kacper Tkocz, tyle zostało ze składu ROW-u Rybnik po spadku z PGE Ekstraligi. A to nie koniec rewolucji w klubie. Szkoleniowiec młodzieży już złożył wypowiedzenie, a bardzo mocno jest zagrożona posada pierwszego trenera Piotra Żyto.
Trener ROW-u Rybnik ma kontrakt do 31 grudnia
Żyto ma kontrakt do końca grudnia i dotąd prezes Krzysztof Mrozek nie przeprowadził z nim żadnej rozmowy dotyczącej przedłużenia umowy. Wiemy z kolei, że działacz rozgląda się na rynku za nowym trenerem. Sondował Adriana Gomólskiego, mówi się też o Piotrze Świście, którym w tym roku uratował przed spadkiem Gezet Stal Gorzów.
W przypadku ROW-u to, że Żyto siedzi na gorącym stołku, a giełda nazwisk już ruszyła może jednak mocno, ale to bardzo mocno dziwić. Mimo spadku drużyny z Ekstraligi wydawało się, że trener ogarnia temat. Miał trudny do prowadzenia zespół z prawdziwą tykającą bombą w osobie Nickiego Pedersena. Miał nadwyżkę zawodników, co generowały konflikty. Na dokładkę, to nie był przesadnie mocny zespół. ROW 2025 został zbudowany z tego, co zostało na rynku. Liczono, że dwóch, trzech zawodników odpali i to wystarczy do utrzymania. Tak się jednak nie stało.
Czym się naraził trener Piotr Żyto?
Czym zatem mógł się narazić trener Żyto? Jak się słucha prezesa Krzysztofa Mrozka, to można znaleźć dwa powody. Pierwszy dotyczy nadwyżki zawodników. Prezes Mrozek nie raz dawał do zrozumienia, że on na początku sezonu chciał rozwiązać temat oddając Gleba Czugunowa. Zostawił zawodnika, bo tego miał chcieć trener. Idąc dalej tym tokiem, można by domniemywać, że teraz prezes obarcza trenera winą o to, że nie rozwiązał największego problemu i w drużynie nie było atmosfery.
Kolejna sprawa, o której prezes lubi czasem powiedzieć, to temat odsunięcia Maksyma Drabika na dwa mecze. To zdarzenie miało zaboleć zawodnika do tego stopnia, że tym potem tłumaczył swoje odejście do Bayersystem GKM-u Grudziądz. Prezes Mrozek mówi, że za odsunięcie Drabika od składu odpowiadał nie kto inny, jak trener Żyto.
Świst, Gomólski, a pewnie ktoś jeszcze
Szkoleniowiec nie komentuje głośno tematu Drabika, a w przypadku pozostawienia Czugunowa przyznaje, że to zrobił, bo chciał mieć nadwyżkę zawodników i komfort pracy. Uważał, że przy pięciu słabych seniorach trzeba mieć jednego więcej, żeby móc reagować. Dziś najpewniej Żyto żałuje swojej decyzji. Inna sprawa, że najpewniej odstawiłby Pedersena, a nie Czugunowa.
Trudno powiedzieć, jak to wszystko się teraz potoczy. Żyto ma kontrakt do końca grudnia, więc teoretycznie tyle czasu ma prezes na znalezienie nowego człowieka. Świst w tym roku utrzymał słabą Stal, pokazując, że potrafi dobrze przygotować tor i nie boi się odważnych posunięć taktycznych. Gomólski świetnie pracuje z młodzieżą, potrafi być dobrym mentorem, a na wyobraźnię prezesa pewnie działa to, że na finiszu sezonu 2024 właśnie przy Gomólskim eksplodował talent Pawła Trześniewskiego.












