Sensacja na treningu. Przecierali oczy ze zdziwienia. Polak zrobił furorę
Wiktor Przyjemski dopiero co wyjechał na tor po zimowej przerwie, a już zdążył wywołać poruszenie. Przyzwyczailiśmy się, że pierwsze jazdy są często na pół gwizdka, a zawodnicy próbują odzyskać wcześniejszy luz na motocyklu. Zupełnie inaczej jest w przypadku Przyjemskiego, który wizualnie prezentował się lepiej, niż do tej pory. Kibice przecierali oczy, bo na pierwszy rzut oka myśleli, że to Robert Lambert, indywidualny wicemistrz świata na żużlu. I to praktycznie w każdym calu, wraz kolorystyką i głównym sponsorem.

Choć jeszcze nie mamy kalendarzowej wiosny, to po bardzo mroźnej zimie nastała istnie wiosenna pogoda. Kluby i zawodnicy z tego korzystają, wracając na tor po długiej przerwie.
Przyjemski wraca do Bydgoszczy, by Polonia w końcu uzyskała awans
Nie inaczej jest w Bydgoszczy, gdzie zespół ma za sobą już pierwsze kółka na domowym owalu. Trenował także Wiktor Przyjemski, który wraca do macierzy po dwóch latach spędzonych w Orlen Oil Motorze Lublin. Przed niespełna 21-latkiem spore wyzwanie. Polak wraca głównie po to, by w końcu Abramczyk Polonia przypieczętowała awans do elity.
Bez skutecznego Przyjemskiego sytuacja znów może wymsknąć się spod kontroli. Przypomnijmy, że gdy opuszczał on zaplecze, podpisując kontrakt w PGE Ekstralidze, był najskuteczniejszym zawodnikiem ówczesnej 1. Ligi Żużlowej. Średnia 2,5 pkt/bieg w tak młodym wieku robiła wrażenie, ale teraz może być koniecznością. Będzie na nim spoczywała ogromna odpowiedzialność.
Polak zrobił furorę na treningu. Kopia Roberta Lamberta
Były mistrz świata juniorów już podczas pierwszych startów wywołał niemałe poruszenie. Przyjemski dotychczas był skuteczny do bólu, ale niektórzy narzekali na jego sylwetkę i styl jazdy. Junior wyglądał bardzo dobrze, choć wielu zawodników świeżo po zimie ma problemy z ponownym uzyskaniem luzu i komfortu na motocyklu.
Przyjemski momentami wręcz przypominał... Roberta Lamberta, a kibice przecierali oczy ze zdziwienia. Może nie 1 do 1 pod względem sylwetki, ale przede wszystkim kaskiem, na którym od tego sezonu widnieje logo marki RedBull i całą kolorystyką. Mniej zorientowani kibice mogli się zastanawiać, czy to aby na pewno Przyjemski, bo na wirażach momentami faktycznie wyglądał jak kopia Lamberta, wicemistrza świata sprzed dwóch lat i lidera mistrzów Polski z Torunia. Żeby było śmieszniej, to mają nawet taki sam numer startowy - 505.
Dla bydgoszczan to świetne wieści, bo nikt tam nie wyobraża sobie, żeby w tym roku w końcu nie awansować, mając tak silną formację seniorską i dwóch najlepszych młodzieżowców w kraju.












