Rewolucja w polskim klubie. Nie mógł tego przemilczeć, znamy kulisy rozstania
Moonfin Malesa Ostrów wyszła obronną ręką z walki o utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Zarząd klubu podjął szybkie kroki i wymienił niemal cały skład. Teraz Ostrów jest w stanie włączyć się nawet do walki o awans. Wiemy już, że w sztabie obok Kamila Brzozowskiego zabraknie Stanisława Chomskiego. - Zostałem rzucony na głęboką wodę i potrzebowałem wsparcia. Czas wziąć sprawy w swoje ręce - przyznaje Brzozowski w rozmowie z Interia Sport. Teraz stoi przed nim poważne wyzwanie.

Za klubem z Ostrowa bardzo trudny sezon, po którym drużyna omal nie spadła do Krajowej Ligi Żużlowej. I choć potencjał sportowy zespołu nie był może szczególnie duży, największym problemem okazała się plaga kontuzji. Najbardziej dotkliwa była strata niekwestionowanego lidera, Luke'a Beckera, który w momencie złamania kręgosłupa znajdował się w życiowej formie.
Trener Ostrowa uspokoił kibiców ws. Tai'a Woffindena
Ostrowianie finalnie uratowali ligowy byt i zaczęli prężnie działać na rynku transferowym. Udało się ponownie ściągnąć Chrisa Holdera i Gleba Czugunowa. Największym transferem okazał się jednak Tai Woffinden. 3-krotny mistrz świata ma jednak za sobą praktycznie półtora sezonu przerwy od poważnego ścigania spowodowaną licznymi urazami. - Jesteśmy w stałym kontakcie. Zdążył jeszcze potrenować na koniec sezonu. Nie ma raczej obaw i w marcu powinien być gotowy w stu procentach do jazdy - mówi nam Kamil Brzozowski.
Skład zespołu zmienił się nie do poznania i w oczach ekspertów Ostrów jest trzecią siłą ligi. - Nie przespaliśmy okresu transferowego. Jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani. Celem na chwilę obecną jest pierwsza czwórka. Nie chcemy wywierać presji, tylko podejść do tego na chłodno. Zdajemy sobie jednak sprawę, na co nas stać - podkreśla Brzozowski, dla którego będzie to przełomowy rok.
Legenda odchodzi, "czas wziąć sprawy w swoje ręce, to nie są moi koledzy"
Chodzi o odejście Stanisława Chomskiego. Legenda towarzyszyła Brzozowskiemu przez całe rozgrywki. Teraz były żużlowiec będzie mógł w pełni się wykazać. - Pierwszy rok zostałem rzucony na głęboką wodę i potrzebowałem wsparcia. Dużo się nauczyłem, ale do poziomu trenera Stanisława Chomskiego wiele mi jeszcze brakuje. Czas po prostu wziąć wszelkie sprawy w swoje ręce - zaznacza.
Czego się nauczył? - Szczególnie przygotowania i nadzorowania prac torowych oraz podejścia do chłopaków. To nie są już moi koledzy, nie można ze wszystkimi żyć dobrze, tylko postawić na swoim i rządzić twardą ręką. Za rok możemy o tym porozmawiać, ale twierdzę, że jestem gotowy na to wyzwanie - przyznaje.
Nagła zapaść Jakobsena, wskazuje główny powód
Jedynym seniorem z poprzedniego składu został Frederik Jakobsen. Pierwszy rok Duńczyka po zejściu klasę niżej był wystrzałowy. Problemy pojawiły się dopiero w drugim sezonie. - Prześladowały go kontuzje. W mojej opinii to jeden z najbardziej walecznych zawodników w polskiej lidze. Ma duże pokłady ambicji, co widać na torze. Myślę, że to będzie nasz mocny punkt zespołu. Poza tym to bardzo dobry duch drużyny - kończy.







![Co za wymiana, piłka nie chciała spaść. "Klasa siatkarska" [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000M2RD9DN70F5FO-C401.webp)

