Prokurator wchodzi do gry w Tarnowie. Są podstawy do śledztwa, w tle przywłaszczenie
To już nie jest tylko dramat sportowy związany z brakiem licencji. W Tarnowie rozpętała się prawdziwa burza z piorunami, która może skończyć się na sali sądowej. "Wojna domowa" w Unii wchodzi w decydującą fazę. Jak donoszą lokalne media, Prokuratura znalazła podstawy do wszczęcia śledztwa w sprawie działania na szkodę żużlowej spółki. W tle pojawiają się niezwykle poważne zarzuty, z przywłaszczeniem mienia na czele.

Sytuacja zasłużonego klubu jest krytyczna. Unia Tarnów nie otrzymała licencji na starty w Krajowej Lidze Żużlowej, a działacze zapewniają, że staną na głowie, by odratować tę sytuację. Jednak walka toczy się nie tylko w gabinetach PZM, ale przede wszystkim w prokuratorskich aktach. Artur Kędziora, były sternik klubu, rzucił mocne oskarżenia dotyczące niegospodarności. Dziś okazuje się, że jego słowa nie były rzucane na wiatr.
Ucieczka z Tarnowa. Sprawa trafiła do Bochni
Waga sprawy jest sporawa, bowiem podjęto decyzję o przeniesieniu śledztwa poza Tarnów. Wszystko po to, by uniknąć jakichkolwiek podejrzeń o stronniczość czy lokalne powiązania. Rzecznik Prokuratury Okręgowej tłumaczy ten ruch wprost: chodzi o "relacje z prokuratorami".
- Osoby wymienione w zawiadomieniu ze względu na pełnione funkcje pozostawały lub mogły pozostawać w relacjach z prokuratorami. W związku z tym Prokurator Okręgowy w Tarnowie podjął rutynową w takich przypadkach decyzję, która ma na celu uniknięcie jakichkolwiek wątpliwości co do bezstronności - przekazał prok. Mikołaj Grzesik dla portalu tarnow.naszemiasto.pl.
Śledztwo się utrudniło. Odwołali go ze stanowiska
Droga do prawdy bywa czasami wyboista. Postępowanie sprawdzające ciągnęło się tygodniami, a śledczy napotykali na niespodziewane przeszkody. Kluczowym świadkiem miał być Artur Kędziora, który złożył zawiadomienie. Problem w tym, że w międzyczasie rada nadzorcza... odwołała go ze stanowiska.
Jednak machinę sprawiedliwości udało się uruchomić. - Ostatecznie doszło do skutku dwukrotne przesłuchanie zawiadamiającego. Pozyskano także dodatkową dokumentację - ujawnia prok. Karolina Lombara, Prokurator Rejonowy w Bochni, w rozmowie z "Gazetą Krakowską".
Prokurator nie ma złudzeń. Mówi wprost, "są podstawy"
Śledczy nie mają wątpliwości, że sprawa wymaga głębokiego zbadania. - Są podstawy do wszczęcia śledztwa w sprawie działania na szkodę żużlowej spółki - potwierdza prokurator Lombara.
Oficjalne postanowienie ma zapaść w najbliższym czasie. Prokuratura oszczędnie dawkuje informacje, nie przekazując szczegółowych informacji ws. śledztwa. Mimo to, jak donosi portal tarnow.naszemiasto.pl, prócz działania na szkodę spółki, mowa jest także o przywłaszczeniu.












