Polski trener rzucił papierami i odszedł. Teraz ma nową pracę
Kamil Brzozowski ostatnie lata spędził w Moonfin Malesie Ostrów. Kiedy jednak doszło do nagłych zmian personalnych w sztabie, to szkoleniowiec postanowił odejść. - Niczego nie żałuję. Nie można być przez cały czas pionkiem - mówił w rozmowie z Interia Sport. Bezrobotnym długo nie pozostał, bo praktycznie od razu otrzymał kilka ciekawych ofert. Spekulowano nawet, że być może trafi do reprezentacji Polski, gdzie selekcjonerem jest dobrze mu znany Stanisław Chomski. Teraz już wiadomo, z kim Brzozowski nawiązał współpracę.

Kamil Brzozowski spędził cztery lata w Moonfin Malesie Ostrów. Głównie pracował z młodzieżą, by w ostatnim roku pracy zadebiutować w roli trenera pierwszej drużyny. W 2025 roku pomagał mu Stanisław Chomski, ale od nadchodzącego sezonu miał czuwać nad wszystkim sam.
Brzozowski nie chciał być już pionkiem
Po zakończeniu poprzednich zmagań klub postanowił jednak dokonać zmiany kierownika drużyny. To nie spodobało się Brzozowskiemu, który wraz z Kacprem Gomólskim i Angeliką Topolską postanowił odejść z Ostrowa. - Spędziłem tam 4 lata i wspominam je bardzo dobrze. Nie mogę mieć do nikogo żalu. Takie jest życie. Każda praca to jest czysty biznes. Nie można być jednak przez cały czas pionkiem i legitymować czyjeś decyzje. Gdy coś się złego dzieje, to mam iść do wywiadu i odpowiadać za czyjeś ruchy. Urazy żadnej nie mam, kłótni nie było, więc żyjemy w zgodzie - wyjaśniał nam szkoleniowiec.
Brzozowski nie ukrywał również, że niedługo po ogłoszeniu swojego stanowiska jego telefon rozgrzał się do czerwoności. - Dostałem parę propozycji od młodych chłopaków, żeby się nimi zająć i być swego rodzaju mentorem. Coś powoli się klaruje, a być może już się wyklarowało, lecz nie jest jeszcze klepnięta pewna praca. Na brak zajęć na pewno nie będę narzekać - mówił dwa miesiące temu. Teraz już wiadomo, o co chodziło.
Szybko znalazł nową pracę. Będzie mentorem juniora
Jakiś czas temu zaczęto jednak spekulować o możliwym dołączeniu Brzozowskiego do sztabu reprezentacji Polski. Właśnie ze względu na to, że selekcjonerem został Stanisław Chomski. Do żadnego porozumienia nie doszło i finalnie podjął współpracę z juniorem Texom Stali Rzeszów, Franciszkiem Majewskim.
Majewski na początku swojej kariery został okrzyknięty wielkim talentem. Wypadki, a co za tym idzie kontuzje oraz brak stabilizacji w zakresie przynależności klubowej nie pozwalały mu jednak rozwinąć skrzydeł. Dopiero w Rzeszowie zakotwiczył na dłużej. Przed nim jeszcze dwa lata startów w gronie młodzieżowców. Z Brzozowskim na pokładzie ma szansę uwolnić w końcu pełny swój potencjał sportowy.











