Polski klub związał sobie ręce. Były prezes ostrzega. "Nigdy nie byłem tego fanem"
Nowy trener Abramczyk Polonii, Dariusz Śledź, od samego początku nie będzie miał łatwego zadania. Szkoleniowiec ma nadwyżkę seniorów, więc jednego z nich będzie musiał odesłać na ławkę. Prezes klubu, Jerzy Kanclerz, nie chce słyszeć o wypożyczeniu przed startem rozgrywek, co zwiastuje walkę o skład. - To nie jest dobry pomysł. Nigdy nie byłem fanem takiego rozwiązania - mówi Leszek Tillinger w rozmowie z Interia Sport. Zresztą podobne zdanie ma również Śledź.

Abramczyk Polonia zdecydowała się pozostawić cały skład seniorski z poprzedniego sezonu, choć jeden z zawodników, a konkretnie Tom Brennan, nie będzie mógł już startować jako zawodnik U24. Piątka żużlowców w marcu ma podjąć rękawice i walczyć o cztery miejsca w składzie meczowym.
Polonia zorganizuje w marcu walkę o skład
Prezes Jerzy Kanclerz miał obiecać Brytyjczykowi, że jeśli ten nie załapie się do wyjściowego składu, to po pierwszych kolejkach dostanie zgodę na wypożyczenie. Nie wiadomo jednak, co w sytuacji, jeśli to inny zawodnik usiądzie na ławce rezerwowych. Eksperci od początku krytykują pomysł z nadwyżką seniorów, ponieważ inne kluby zdążyły się boleśnie przekonać o złych stronach tej koncepcji.
- Jak można zawodnika trzymać na ławie i mieć go tylko do treningów. Oni się pozabijają. Nigdy nie byłem fanem takiego rozwiązania, mimo że nie dysponowałem w swoich czasach najlepszymi juniorami. Zresztą przerabiano to wielokrotnie. Nie można do tego dopuścić, nie jest to dobry pomysł - mówi nam Leszek Tillinger.
To już ostatni dzwonek, do trzech razy sztuka
Dariusz Śledź, czyli nowy trener Polonii, na dzień dobry będzie miał twardy orzech do zgryzienia. Poza tym ciąży na nim oraz całym zespole ogromna presja. Z jednej strony bydgoszczanie są głównymi faworytami do awansu, ale z tyłu głowy wciąż mają dwie dotkliwe porażki w finałach. Ta z Lesznem wydaje się jeszcze bardziej bolesna, bo zespół stracił podczas pierwszego starcia 14 punktów przewagi.
Przed Śledziem stoi niemałe wyzwanie. Jeszcze większe schody mogą pojawić się po ewentualnym awansie. Bydgoscy szkoleniowcy w ostatnich latach nie cieszyli się zbyt długą współpracą. - Trenerzy mają pecha, bo gdy nie ma wyniku, to później stają się kozłami ofiarnymi. Wydaje się, że teraz w końcu Polonia awansuje, więc nie będzie podstaw do zwolnienia. Pytanie, co będzie dalej. Jeśli od razu spadliby z Ekstraligi, to być może znowu będą roszady. Trzeba temu zapobiec, bo trener tutaj niewiele zdziała, jeśli nie wzmocnią drużyny - zauważa.
Polonia musi wzmocnić drużynę po awansie. Dwa transfery
Zdaniem Tillingera Polonia powinna się skupić przede wszystkim na Jacku Holderze. To jednak nie wszystko. - Potrzeba przede wszystkim prawdziwego lidera. Najlepiej byłoby ściągnąć dwóch dobrych zawodników. Holdera i jeszcze kogoś za Buczkowskiego lub Huckenbecka. Najbliższy sezon nam pokaże. Największe pretensje były teraz do Buczkowskiego. Huckenbeck za to niby średnią osiągnął bardzo dobrą, ale jego jazda nie zawsze była satysfakcjonująca - kwituje.
Zobacz również:












