Polski klub już zaciera ręce. Hit transferowy niechcianego zawodnika
Zach Cook to nowy zawodnik Orła Łódź, choć na torach w Polsce niespecjalnie jest znany. To nie przeszkadzało władzom tego klubu w podpisaniu z nim kontraktu. W środowisku słyszymy, że to jednak żużlowiec z wielkim potencjałem, który do tej pory nie miał zaplecza, aby w pełni zaprezentować się w Europie. W Łodzi już mogą zacierać ręce patrząc na to, jak Australijczyk poradził sobie w zakończonych właśnie mistrzostwach swojego kraju.

Zakończyły się Indywidualne Mistrzostwa Australii. Złoto zdobył Jack Holder, srebro Jaimon Lidsey, a brąz Rohan Tungate. Rewelacją mini-cyklu był Zach Cook, który do ostatniej rundy miał szansę na krążek. W Polsce ma podpisany kontrakt z Orłem Łódź.
Orzeł Łódź może mieć z Cooka duży pożytek
O planach klubu Witolda Skrzydlewskiego pisaliśmy już jakiś czas temu, gdy oficjalnie ogłoszono kontrakt z Zachem Cookiem. Pomysł na Australijczyka jest prosty - wyposażyć go w dobrej jakości sprzęt i mechaników, a ten ma się odwdzięczyć wynikami na torze.
Cook to względnie niedroga inwestycja, która może przynieść klubowi duże korzyści sportowe. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie miał podpisaną umowę z Betard Spartą Wrocław. Pojechał nawet w jednym meczu, w którym pokazał się z dobrej strony. To już jakiś optymistyczny prognostyk. Tym bardziej, że prezes Andrzej Rusko i jego współpracownicy nie ściągają do siebie przypadkowych zawodników. Nawet, jeśli mowa o rezerwowych.
W każdym razie w pierwszych dniach stycznia Cook pokazał, że z tej mąki może być chleb. Co prawda ostatecznie do strefy medalowej zabrakło mu 20 punktów, jednak jako czwarty zawodnik mistrzostw w pokonanym polu pozostawił m.in. Keynana Rew (zawodnika U-24 Unii Leszno), swojego starszego brata Bena (również reprezentanta Unii), czy zdolnego Mitchella McDiarmida, który w tym roku ma walczyć o pozycję U-24 w Falubazie Zielona Góra.
Zach Cook może pójść śladami starszego brata
Swoją drogą w Łodzi mogą mieć nadzieję, że z Zachem będzie tak samo jako z Benem. Jego starszy brat też został wyciągnięty niczym królik z kapelusza w podobny wieku. Wtedy sięgnęła po niego Unia Leszno, która nękana kontuzjami potrzebowała zawodnika do składu.
Eksperyment wypadł na tyle dobrze, że Ben Cook stał się szybko jedną z gwiazd drużyny. Co prawda Unia ostatecznie spadła, ale ten przedłużył umowę z klubem i po roku znów wywalczyli w Lesznie awans do PGE Ekstraligi. Ben obecnie szykuje się więc do podboju najlepszej ligi świata. Kto wie, czy wkrótce w ślad za nim nie pójdzie młodszy brat. Wszystko ma w swoich rękach.











