Polonia Bydgoszcz ogłasza. Potężny problem na długo przed startem ligi, już są "kwasy"
Nowy trener Polonii Bydgoszcz mówi o konieczności oczyszczenia atmosfery w szatni, bo ma nadwyżkę zawodników. Zapadła decyzja, że jedna z gwiazd zostanie szybko wypożyczona. Już "są kwasy", a z każdym tygodniem będzie tylko gorzej. Problem w tym, że gwiazdy Polonii mają ważne i wysokie kontrakty i żadna z nich nie ma interesu w tym, by z nich rezygnować. Zwłaszcza że w nowym klubie nie dostaną takich pieniędzy, jak w Bydgoszczy. Faworyt sam zafundował sobie potężny problem przedłużając umowę Toma Brennana.

Do sezonu jeszcze kilka miesięcy, a temperatura w Polonii Bydgoszcz już jest bliska stanu wrzenia. Nowy trener Dariusz Śledź dobrze wyczuwa nastroje, bo już publicznie mówi, że będzie chciał coś zrobić z nadwyżką zawodników. W żużlu rywalizacja się nie sprawdza. Jeśli zawodników jest więcej niż miejsc w składzie, to od razu pojawiają się kwasy. W tym roku Nicki Pedersen wręcz rozsadzał park maszyn INNPRO ROW-u Rybnik. W Polonii chcieliby tego uniknąć.
Problemem gwiazdorskie kontrakty zawodników Polonii Bydgoszcz
Łatwo jednak nie będzie. Bo co z tego, że trener Śledź ma dobre chęci, skoro zawodnicy mają ważne kontrakty na 2026. Od razu trzeba dodać, że są to wysokie kontrakty. Szymon Woźniak ma 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy za punkt. Krzysztof Buczkowski ma 700 i 7. Aleksander Łoktajew i Kai Huckenbeck po 600 i 6. Wreszcie Tom Brennan 500 i 5. I jak tu zrezygnować z takich pieniędzy.
Ktoś powie, że wystarczy jednego z nich przekazać do klubu, który da im podobne stawki. I tu zaczynają się schody. Polonia i jej trener, mówiąc o chęci rozwiązania palącego problemu, wcale nie mają zamiaru wzmacniać konkurencji, czy też kogoś, kto mógłby im zagrozić. A jeśli tak, to w zasadzie można by założyć wypożyczenie do Orła Łódź i Polonii Piła, a te kluby nie płacą więcej niż 300 i 3.
Polonii Piła i Orła Łódź nie stać na przejęcie gwiazd
Żadna z gwiazd Polonii nie zgodzi się na degradację sportową i finansową w tym samym czasie. Bo przenieść się do słabszego klubu, to jedno, a zarabiać mniej, to drugie. Chyba że w Bydgoszczy mają górę złota i zgodzą się na takie rozwiązanie, że jednak wypłacą każdemu kwotę za podpis i nic nie wezmą za wypożyczenie, a jeszcze dołożą nowemu pracodawcy do punktu. Bo ani Polonii, ani Orła nie stać na takie ekstrawagancje, jak 5, czy 6 tysięcy za "oczko".
Zatem łatwiej powiedzieć, że zlikwidujemy nadwyżkę zawodników, ale trudniej to wykonać. A czas goni, bo już teraz żużlowcy Polonii i ich teamy denerwują się tym, co to będzie? Każdy chce mieć pewność, że pojedzie. Jednak na hasło wypożyczenie reaguje alergicznie, bo za nic w świecie nie ma zamiaru rezygnować z tego, co ma zapisane w kontrakcie.
Jeden do skreślenia. Statystyki przemawiają za Brennanem, ale ...
Z piątki Woźniak, Buczkowski, Łoktajew, Huckenbeck i Brennan Polonia musi skreślić jednego zawodnika, bo są tylko cztery miejsca dla seniorów. I trudno teraz wybrać tego najsłabszego. Statystyki przemawiają za Brennanem, ale przecież na finiszu ligi pozytywnie zaskoczył, ma talent i jeśli się rozwinie, to głupio byłoby go stracić. Zwłaszcza że chętni na Anglika się znajdą, a raz skreślony już nie będzie chciał wracać.
Wymarzony scenariusz dla Polonii to taki, że w jednym z klubów Ekstraligi ktoś złapie kontuzję i to otworzy furtkę do wypożyczenia. Kluby Ekstraligi będzie stać na przejęcie wysokiego kontraktu. No i odpadnie problem wzmacniania konkurencji. - Jeśli jednak trener chce mieć atmosferę, to nie może czekać i już teraz musi podjąć decyzję, a potem martwić się o kasę i całą resztę - mówi nam osoba związana z klubem.
Polonia zafundowała sobie problem na własne życzenie przedłużając kontrakt Brennana. Bez niego miałaby czterech seniorów na cztery miejsca i nie musiałaby nic robić. Ta jedna umowa już rozsadza szatnię od środka.












