Otarł się o śmierć, a potem rozpoczął walkę. Wiele znaków zapytania i taki powrót. Czekał 22 miesiące
Tai Woffinden to jeden z najbardziej utytułowanych żużlowców na świecie. Brytyjczyk ponad rok temu doznał fatalnej kontuzji, która wykluczyła go ze sportu na długi czas. Przed sezonem dochodziły doniesienia o tym, że w dalszym ciągu nie jest do końca zdrowy. W sobotę w Ostrowie Wielkopolskim wszystkie wątpliwości zostały rozwiane.

30 marca 2025 roku na długo zostanie zapamiętany przez Taia Woffindena, ale także kibiców sportu żużlowego. Trzykrotny mistrz świata w meczu sparingowym w Krośnie upadł na tor i helikopterem został przetransportowany do szpitala. Lista obrażeń była bardzo długa: "podwójne złożone złamanie prawej kości udowej (przypięte i przykręcone), złamany kręgosłup TH9 zespolony i przykręcony do TH8 i TH10, niemal humorystyczne złamanie złożone, utrata 3 litrów krwi po transfuzji, Zwichnięty + rozbity prawy łokieć, 12 złamanych żeber + przebite płuco, złamana lewa łopatka, zwichnięty lewy bark" - informował Brytyjczyk po wybudzeniu się ze śpiączki.
Wycofał się z Grand Prix, teraz wrócił na tor
Woffinden w poprzednim sezonie nie wrócił na tor. Jesienią zamienił Stal Rzeszów na Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski i zapowiadał, że będzie gotowy do jazdy w Metalkas 2. Ekstralidze.
Przedsezonowe doniesienia nie były jednoznaczne. 35-latek zrezygnował z udziału w cyklu Grand Prix, a gdy przyjechał do Ostrowa to oznajmił, że nie będzie startować w sparingach.
- Z Taiem wszystko było ustalone, jeśli chodzi o treningi. Jeździł w trzech i czterech spod taśmy z kolegami z drużyny. Jego jazda wyglądała bardzo dobrze i wywnioskowałem, że nie widać u niego żadnych lęków i obaw - powiedział na antenie Canal+ trener Ostrowian, Tomasz Bajerski.
Jeździłem na początku sam, ale w ostatnim tygodniu jeździłem z kolegami z drużyny. Czekam na to wydarzenie. To dla mnie coś fantastycznego
Woffinden wrócił na tor
Prawdziwa weryfikacja nadeszła w sobotę (4 kwietnia). Wówczas Ostrowianie podejmowali Hunters PSŻ Poznań. Woffinden znalazł się w składzie meczowym pod numerem "9". To oznaczało, że wystąpił już w pierwszym biegu inauguracyjnego meczu sezonu 2026. Dla niego był to tak naprawdę pierwszy mecz ligowy od 28 czerwca 2024 roku. Wówczas podczas GP w Gorzowie doznał kontuzji, która zakończyła mu sezon. Później chciał się odbudować w Krośnie, ale przedsezonowa kraksa popsuła jego plany sportowe i życiowe.
W sobotę Woffinden stanął pod taśmą i świetnie wystartował. Jeszcze lepiej zrobił to jego zespołowy kolega Frederik Jakobsen. Gospodarze pewnie wygrali wyścig 5:1, pokonując Dimitri Berge i Bartosza Smektałę.
Drugi raz na torze pojawił się w siódmym wyścigu. Wówczas nie było już tak dobrze. Metę przekroczył na trzecim miejscu, a na pierwszym wirażu miał spore problemy. Gdy rywale byli blisko to zamknął gaz, co nie umknęło uwadze ekspertów. To mogłoby świadczyć o zachowawczej jeździe Brytyjczyka.
Mecz w Ostrowie Wielkopolskim trwa.












