Najdroższy zawodnik w Polsce zmienił klub. Zaskakujący kierunek
Maksym Borowiak został ponownie wypożyczony z Fogo Unii Leszno. Tym razem jego nowym pracodawcą została Stal Rzeszów. W tej transakcji najciekawsze jest to, że młodzieżowiec już od kilku lat regulanie trafia na wypożyczenia do innych klubów. Jego kariera nie rozwija się tak dobrze, jak życzyłbym sobie tego sam zawodnik, ale to nie przeszkadza Unii zarabiać wielkiej kasy na swoim zawodniku. Policzyliśmy, o jakich kwotach mowa. To trudne do uwierzenia.

Maksym Borowiak ostatni sezon w gronie juniorów spędzi w Stali Rzeszów, do której został wypożyczony z Unii Leszno. Tę informację w czwartek potwierdziły oba kluby.
Niebywałe, ile Unia zarobiła na Borowiaku
Maksym Borowiak jako nastolatek uchodził za spory talent. W macierzystym klubie nie udało mu się jednak przebić na stałe do składu. Głównie z powodu konkurencji, bo przecież Unia słynie z kuźni żużlowych talentów.
Z tego względu w klubie szybko podjęli decyzję, że nie będą blokować kariery młodego zawodnika, którego wyślą na wypożyczenie. I tak o to Maksym miał możliwość startować w Falubazie Zielona Góra czy ROW-ie Rybnik.
Trzeba przyznać, że w Lesznie wiedzą, jak dobrze robić biznes. Wychowanie młodego zawodnika kosztuje sporo, ale akurat na Borowiaku Unia zarobiła i to nie mało. Z szybkich wyliczeń wynika, że jego macierzysty klub skasował około 800 tysięcy złotych z tytułu wypożyczeń do innych klubów. Tylko tego typu transakcja sprzed roku do ROW-u Rybnik wyniosła 300 tysięcy złotych.
Jak na razie nie ujawniono, za jaką kwotę Borowiak przeniósł się tym razem do Rzeszowa, ale wszystko wskazuje na to, że Unia zarobi na tym żużlowcu blisko milion złotych.
Dla Borowiaka sezon 2026 z kategorii "być albo nie być"
A wracając do samego żużlowca, to raczej może być on pewny miejsca w składzie rzeszowskiej drużyny. Parę juniorów powinien stworzyć wspólnie z Franciszkiem Majewskim. Z racji tego, że będzie to jego ostatni rok w wieku młodzieżowca, to z pewnością zdecyduje on jego dalszej karierze.
Mówiąc krótko, Borowiak musi się pokazać, aby nie popaść w żużlową przeciętność. Później z pewnością pomoże mu jeszcze przepis o zawodniku U-24, ale to już nie to samo co czasy juniorskie. Sam pewnie liczy na to, że będą omijać go kontuzje. To był jeden z jego głównych problemów ostatnich lat.











