Mocne słowa radnego o Stali Gorzów. Jest też apel do prezydenta ws. rozliczeń
Niezłego zamieszania narobił były już wiceprezes Stali Gorzów Patryk Broszko, który na konferencji poinformował o nieprawidłowościach finansowych w klubie, których nie zdążył rozliczyć. Mówił o przelewach, dla których on nie widział uzasadnienia. Z miasta płyną sygnały, że za rok znów trzeba będzie ratować Stal kredytem. W dramatyczne tony uderza radny Gorzowa i były prezes Stali Jerzy Synowiec. Nie gryzie się w język i ma jedną prośbę do prezydenta. Mówi, że robi to, bo za rok los Stali może być opłakany.

Dariusz Ostafiński, Interia: Patryk Broszko został odwołany z funkcji dyrektora zarządzającego Stali Gorzów, a sam zrezygnował z posady wiceprezesa klubu. W kuluarach mówi się o politycznym dealu. Podobno Krzysztof Nuckowski, udziałowiec Stali miał się zgodzić na dymisję Broszki w zamian za to, że radni Koalicji Obywatelskiej zagłosują za uchwałą pozwalającą prezydentowi poręczyć większy kredyt dla Stali. W podtekście jest to, że Broszko promując się dalej w Stali, mógłby zagrozić kandydatowi KO w kolejnych wyborach na prezydenta miasta.
Jerzy Synowiec, radny KO, były prezes klubu: Nie było czegoś takiego. Jeśli już to grupa radnych mogła to zrobić po cichu, ale ja nie wierzę. Wiedziałbym coś o tym. Sęk w tym, że ja teraz nie wiem nic o Stali, a tam dzieją się niejasne rzeczy. Powiem więcej, radni nic nie wiedzą o Stali, choć miasto ma 25 procent akcji.
"Nie wierzę, że miał cokolwiek ujawnić". Ostre słowa byłego prezesa Stali Gorzów
To po rezygnacji Broszki i wyjściu ludzi z miasta będziecie wiedzieli jeszcze mniej.
- Straciliśmy swoich ludzi w klubie i ja bym to skwitował stwierdzeniem: bałaganu ciąg dalszy. Mnie najbardziej smuci to, że Broszko odszedł i nie zrobił tego, do czego zobowiązał się przed prezydentem. Nie rozliczył nieprawidłowości finansowych w Stali, bo jeśli rok temu zadłużenie przekroczyło 10 milionów złotych, to tam musiało dziś się coś złego. Zresztą problem nadal jest, bo klub wziął kredyt na 6 milionów.
Były wiceprezes Broszko mówił na konferencji, na której składał rezygnację, że chciał przedstawić rozliczenia, ale został odwołany z funkcji dyrektora niedługo po tym, jak to zapowiedział.
- Nie wierzę, że miał cokolwiek ujawnić. Teraz może powiedzieć, że chciał zwołać konferencję, że mu nie pozwolono, ale przecież miał wystarczająco wiele czasu. Sprawa rozliczenia Stali od roku 2013 włącznie jest według mnie nieruszona.
Były prezes Stali Gorzów: "Ten kabaret trzeba zakończyć"
Pan mówi o roku 2013, ale takim bezpośrednim motywem do rozliczenia jest opłakany stan finansów po rezygnacji Waldemara Sadowskiego w 2024.
- To prawda. Niemniej źle się działo od dawna, a prezydent powinien walnąć pięścią w stół i postawić sprawę jasno. Ten kabaret trzeba zakończyć. I mam dobrą radę dla władz klubu. Albo prawda, albo szybki wyjazd na Węgry.
To ostatnio bardzo modny kierunek.
- Ja to nawet napisałem w felietonie dla lokalnych mediów. No nie może być tak, że prezydent i radni przegłosowują kupno akcji za 2,5 miliona złotych, gdy te akcje są nic niewarte. Nie może być tak, że miasto staje na głowie, żyruje kredyt, a nic nie może zrobić. Nie ma w klubie swoich ludzi, nie ma wiedzy, co tam się dzieje.
Murem za Świstem. Synowiec o sytuacji w Stali Gorzów
Niektórzy mówią, że dzieje się bardzo źle.
- Jeśli teraz chce się wywalić trenera Piotra Śwista, to też bym tak to ujął. A jeszcze chce się wywalić Śwista i wsadzić Piotra Palucha. A przecież kiedyś go wyrzucono, bo w drużynie jeździ jego syn. Nic się nie zmieniło, bo jego syn nadal jeździ. Poza tym Paluch jest radnym i nie może tego łączyć z funkcją w klubie. Chyba że zrezygnuje z mandatu radnego. Jednak ja nic o tym nie słyszałem.
Z otoczenia prezydenta docierają informacje, że miasto zapewniało obsługę księgowo-prawną w Stali, że każda decyzja o wydaniu pieniędzy wymagała zgody prezesa Wróbla i wiceprezesa Broszko. Z tego samego otoczenia płyną głosy, że bez tej kontroli Stal za rok znów znajdzie się w opłakanym położeniu.
- To ma sens. Taka kontrola zawsze ma sens. Ja nie wiem, czy będzie tak, jak mówią, ale wiem, że za rok nie uda się powtórzyć tej akcji, która miała miejsce w październiku. Nie będzie kolejnego głosowania nad poręczeniem, kolejnego kredytu i milionów na klub. Zakładam, że prezydent nie da się nabrać po raz drugi.












