Mistrz świata juniorów był już na dnie. Teraz wszystko może się zmienić
Niewiele brakowało, a polski sport straciłby kolejny wielki talent. Głośno nad zakończeniem kariery w trakcie sezonu zastanawiał się Bartosz Smektała, dla którego pierwsza część roku była bardzo słaba. Mimo jazdy na zapleczu najlepszej ligi świata, nie wyglądało to tak, jak powinno. Mistrz świata juniorów z 2018 roku przedłużył kontrakt z Hunters PSŻ Poznań. To będzie dla niego kluczowy moment kariery, bo następny sezon odpowie na wiele pytań, które dzisiaj pozostają bez odpowiedzi.

W środowisku żużlowym nikt nie ma wątpliwości, że sezon 2026 będzie dla Smektały kluczowy. To moment, w którym przekonamy się, czy potrafi wrócić do poziomu sprzed kilku lat. Jeśli tak, drzwi do PGE Ekstraligi znów mogą się dla niego otworzyć. Do tego jest potrzebny przede wszystkim spokój i cierpliwość, bo w żużlu nic nie działa na pstryknięcie palcem.
Ogromny kredyt zaufania. Czas na nowe otwarcie
Poznań to dziś dla Smektały bezpieczna przystań. Środowisko, które zna, które mu ufa i w którym może odbudować formę bez presji, jaka towarzyszyła mu w Ekstralidze. Prezes i sztab szkoleniowy są zadowoleni z jego pracy i podejścia, a sam zawodnik czuje, że ma coś do udowodnienia, przede wszystkim sobie. Dodatkowo sam zawodnik jest ulubieńcem sponsorów i kibiców, ma z nimi doskonałe relacje, co nie może dziwić, bo jest niezwykle sympatycznym człowiekiem.
Dla PSŻ to też ważny sygnał. Klub, który walczy o stabilną pozycję w lidze, potrzebuje zawodników z charakterem i ambicją. Smektała, jeśli utrzyma formę z końcówki sezonu, może być jednym z liderów drużyny. To bardzo ważne dla klubu z Poznania, by go postawić na nogi. Może on liczyć na pomoc wszystkich wokół. Jeśli to się uda, to stanie się on wizytówką klubu, a dla innych zawodników będzie to znak, że warto tu przychodzić, bo PSŻ potrafi odbudowywać zawodników. Im więcej chętnych do jazdy w klubie, tym mniejsze koszta, więc to ma sens.
Trudne miesiące i sportowy kryzys
Kiedy Bartosz Smektała w maju przyznał publicznie, że rozważa zakończenie kariery, wielu kibiców przecierało oczy ze zdumienia. Zawodnik, który jeszcze kilka lat temu miał być jednym ostoją reprezentacji Polski, nagle zaczął poważnie wątpić w sens dalszej jazdy. - Jeśli to nadal ma tak wyglądać, trzeba będzie zmienić branżę - wypalił wtedy w rozmowie z Speedway Ekstraligą.
Średnia 1,868 punktu na bieg w rozgrywkach Metalkas 2. Ekstraligi to wynik solidny, ale nie na miarę możliwości byłego mistrza świata juniorów. W pierwszej części sezonu Smektała nie przypominał zawodnika, który kilka lat temu błyszczał w barwach Unii Leszno. Był wolny, niepewny, brakowało mu błysku i pewności siebie. Dopiero z czasem się to zmieniło. Końcówka była bardzo udana, a to ważne, bo Polak ma doskonałą bazę do tego, by dobrze rozpocząć następny sezon, który da odpowiedzi na wiele pytań.












