Kulisy głośnego transferu wyszły na jaw. Powiedział prawdę, już wszystko jasne
-Chcę wrócić do Ekstraligi - zapowiada Jan Kvech. Czech był zmuszony odejść z Torunia, choć walnie przyczynił się do zdobycia złotego medalu. Wszystko z powodu skończenia 24 lat. Kvech nie wpasował się w nową koncepcję składu, podpisując kontrakt z INNPRO ROW-em. W Rybniku liczą na to, że były uczestnik cyklu Grand Prix będzie liderem drużyny i pomoże im w awansie do fazy play-off. - Tego właśnie potrzebuję. Innej drogi nie ma - podkreśla w Tygodniku Żużlowym. Wicemistrz świata zdradził kulisy transferu do Rybnika.

Kiedy Falubaz zakończył współpracę z Janem Kvechem, zaczęto się zastanawiać, czy aby na pewno torunianie postawili na dobrego konia. Szczególnie, kiedy kamery telewizyjne zarejestrowały starcie Protasiewicza z Kvechem podczas przedostatniego meczu ligowego.
Kvech zerwał ze wstydliwą "łatką". Padła jasna deklaracja
Za Czechem bardzo długo ciągnęła się łatka nieprofesjonalnego żużlowca, który traktuje ten sport bardziej hobbystycznie, aniżeli zawodowo. Finalnie transfer do Torunia nadał temu kłam, a 24-latek zrobił duży krok do przodu. Idealnie wpasował się w zespół Piotra Barona i w tor, który przygotowywał. W kilku meczach na Motoarenie wykręcił nawet dwucyfrowe zdobycze punktowe.
Kvech ma za sobą tak naprawdę najlepszy sezon w karierze. Średnio zdobywał 1,45 pkt/bieg, ale to było za mało, żeby pozostać w PGE Ekstralidze. Wszystko przez przepis U24. - Jest trochę do zrobienia i mam tego świadomość. Tegoroczny sezon dał mi na pewno bardzo dużo doświadczenia, które powinno procentować w przyszłości. Trzeba to wykorzystać i zrobić jak najlepszy użytek. Nie ukrywam, że chcę wrócić do Ekstraligi jako lepszy, mocniejszy i skuteczniejszy zawodnik, niż to było w tym roku - mówi.
Kvech ma być liderem ROW-u Rybnik. Oto powody decyzji, lubi się z Mrozkiem
Wicemistrz świata juniorów nie miał ofert z Ekstraligi. Skupił się więc na negocjacjach z drużynami m.in. z Łodzi, Poznania, Rybnika czy Rzeszowa. Ostatecznie wybór padł na INNPRO ROW, gdzie ma być właściwie najlepszym zawodnikiem w zespole. - Tego właśnie potrzebuję i stać mnie na to, żeby być liderem. Wiadomo, że trzeba sporo pracować, ale to mnie motywuje. Chcę pracować, chcę się rozwijać i chcę być lepszym zawodnikiem niż jestem. Chcę być liderem. Jak się chce wrócić do Ekstraligi, to trzeba robić sporo punktów i pokazywać się z jak najlepszej strony w tej niższej lidze. Innej drogi nie ma, żeby dostać się do tej elity - tłumaczy.
Kvech jeździł już w Rybniku w 2023 roku. Wówczas awansował z drużyną do finału Metalkas 2. Ekstraligi. Szczególnie zaimponował w półfinale w Bydgoszczy, kiedy poturbowany ROW wyrzucił Polonię z dalszej rywalizacji. I to głównie za sprawą Kvecha. - Naprawdę bardzo dobrze rozmawia mi się z prezesem Mrozkiem. Bardzo szybko potrafimy się dogadać. Znam ten klub, znam rybnickie środowisko, poznałem już tor i to wszystko ułatwiło mi podjęcie decyzji. A inne zespoły? Jak widać nie chodziło wcale o jakieś licytacje, bo pewnie gdzieś indziej miałbym lepsze warunki - wyjaśnia.
- Wybierając klub patrzyłem też pod względem logistycznym. Będę jeździł w lidze angielskiej w przyszłym roku i jest dobre połączenie z Anglii do Katowic lub do Krakowa. Czyli logistycznie ten Rybnik mi pasuje, a do tego wracam do klubu, w którym spędziłem już sezon i bardzo dobrze się tam czułem. Znam klub i wracam do starych znajomych - kończy.












