Gwiazdy wpadły w pułapkę. Podpisali kontrakty, a teraz czeka ich walka o skład
W Polonii Bydgoszcz zapowiada się prawdziwa wojna domowa, ale... w sportowym wydaniu. Prezes Jerzy Kanclerz dopiął swego i zbudował kadrę marzeń, zatrzymując wszystkich liderów, dopełniając to jeszcze 2-letnim kontraktem Toma Brennana. Efekt jest prosty. W szatni zrobiło się za ciasno. Jest nadwyżka seniorów, a miejsc w składzie nie przybędzie. Sternik klubu zapowiada męską rozmowę i jasne postawienie sprawy, że sentymenty się skończyły.

To sytuacja, o której marzy większość prezesów, a której boi się każdy zawodnik. Polonia ma "kłopot bogactwa". Wszyscy seniorzy z sezonu 2025 zostali, a Brennan mimo kuszenia przez Poznań, wybrał Bydgoszcz. Teraz ktoś będzie musiał pogodzić się z rolą rezerwowego, co oznacza wprost oglądanie meczów w telewizji lub z boku w parku maszyn.
"Kawa na ławę". Koniec domysłów w Polonii Bydgoszcz
Jerzy Kanclerz nie zamierza czekać, aż atmosfera w drużynie zgęstnieje. Planuje spotkanie, na którym wyłoży karty na stół. Zasady mają być brutalnie proste i przejrzyste. -Chciałbym, aby seniorzy dokładnie poznali moją wizję i nie było żadnych niedomówień. Tak zwana kawa na ławę - mówi prezes w rozmowie z "Metropolią Bydgoską".
Cel jest jeden, by uniknąć fochów w trakcie sezonu. - Jasno poinformujemy wszystkich, co będziemy brali pod uwagę w kwestiach wyboru składu meczowego (...). Trzeba wszystko opracować w sprawiedliwy i transparentny sposób, tak aby nikt nie czuł się później pokrzywdzony - dodaje.
Złota bydgoska klatka? "Najchętniej bym nikogo nie oddawał"
Czy któryś z zawodników zostanie wypożyczony, by ratować sezon? Kanclerz nie mówi "nie", ale między wierszami daje do zrozumienia, że woli trzymać wszystkich przy sobie. Rynek transferowy jest pusty, a kontuzja jednego z liderów bez wartościowego zmiennika to byłby ogromny cios dla klubu walczącego o awans.
- Opcje dostępne na rynku transferowym są bardzo ograniczone. Dlatego przyznam szczerze, że najchętniej bym nikogo nie oddawał i dziś skłaniałbym się ku temu, by zakończyć sezon w takim samym zestawieniu, jak teraz - deklaruje Kanclerz.
Prezes zdaje sobie sprawę, że dla zawodników to trudna sytuacja, bo każdy chciałby jeździć i zarabiać kasę, ale interes Polonii jest najważniejszy. W Bydgoszczy nikt nie będzie miał miejsca w składzie za zasługi. To oznacza, że może dojść do prawdziwych igrzysk w Bydgoszczy, bo przy tak mocnych seniorach, odstawienie kogokolwiek nie będzie łatwym zadaniem dla trenera Dariusza Śledzia.












