Desperackie ruchy w parku maszyn. Lider Polonii szczerze o minionym sezonie
Sezon 2025 miał być dla niego przepustką do wielkiego świata, a stał się lekcją pokory. Kai Huckenbeck, jeden z liderów Abramczyk Polonii Bydgoszcz, zdecydował się na szczere podsumowanie swoich startów w Grand Prix. Zamiast szukać wymówek w torze czy sędziach, Niemiec wskazuje na chaos, który sam wprowadził do swojego boksu. Jego wyznanie rzuca nowe światło na to, jak presja potrafi zniszczyć nawet doświadczonego zawodnika. Brak Niemca w cyklu to naturalnie dobra wiadomość dla polskiego klubu.

Kibice widzieli tylko słabe wyniki i 15. miejsce w klasyfikacji generalnej. Nie widzieli jednak tego, co działo się za kulisami, czyli w głowie i w warsztacie zawodnika. Huckenbeck przyznał wprost, że brak stabilizacji doprowadził go do ostateczności. Grand Prix ma to do siebie, że potrafi zbudować zawodnika, ale także w niektórych przypadkach zrujnować.
"Wymieniałem wszystko jak leci". Chaos totalny niemieckiej gwiazdy
Gdy punkty nie wpadały na konto, w boksie Huckenbecka zaczynało się piekło. Zamiast chłodnej analizy, była desperacja. - Kiedy nie idzie, człowiek chwyta się każdej brzytwy. Próbowałem zbyt wielu rzeczy i za dużo zmieniałem - wyznaje Kai dla portalu speedweek.com.
Skala tych zmian była wręcz absurdalna. Zawodnik wpadł w amok, szukając przyczyny wszędzie, tylko nie w sobie. - Korzystałem z ogromnej liczby silników, ram czy sprzęgieł, realizując najbardziej szalone pomysły, bo desperacko próbowałem coś znaleźć - dodaje. To obraz totalnego zagubienia.
Grand Prix go przerosło? "Nie panowałem nad tym"
Huckenbeck nie ukrywa też, że elitarny cykl Mistrzostw Świata okazał się dla niego mentalną pułapką. Rutyna, która pomaga mu w lidze, w GP znikała bez śladu. Zastępował ją paraliżujący stres.
- Dni, w których było Grand Prix były bardzo długie, zawsze byłem bardzo podekscytowany i nie potrafiłem nad tym zapanować tak, by rutynowo odjechać swoje zawody (...) Sam nakładałem na siebie zbyt dużą presję - tłumaczy swoją klęskę.
Zbawienie dla Polonii Bydgoszcz? To dobra wiadomość dla klubu
Paradoksalnie, to co dla Huckenbecka jest osobistą porażką, czyli wypadnięcie z cyklu mistrzostw świata, to dla Abramczyk Polonii Bydgoszcz może być darem z niebios. Niemiec wraca do strefy komfortu. To oznacza, że liga będzie jego priorytetem i znów może wrócić do wielkiego punktowania.
Koniec z nerwami w Grand Prix, koniec z "szalonymi pomysłami" i zarwanymi nocami w podróży. Skupiony wyłącznie na lidze Huckenbeck to szansa na stabilizację i punkty, których Bydgoszcz potrzebuje jak tlenu w walce o awans. Czasem trzeba zrobić krok w tył, żeby potem zrobić dwa kroki w przód.












