FOGO Unia porzuciła plan, żeby po awansie ściągać stosunkowo taniego średniaka. Prezes Piotr Rusiecki nie chce powtórki z 2024, kiedy sprowadzono Andrzeja Lebiediewa, a zespół i tak spadł z PGE Ekstraligi. Lebiediew okazał się wzmocnieniem tylko na papierze. O ile w domowych meczach stanowił niezłe wsparcie, o tyle na wyjazdach tracił połowę na wartości. W każdym razie to było za mało, żeby się utrzymać.
Długa lista życzeń FOGO Unii. A na niej same gwiazdy
Teraz w Unii policzyli sobie, że już lepiej dołożyć więcej pieniędzy na gwiazdę, niż oszczędzać, a potem martwić się, co to będzie. Wiemy, że Unia jest gotowa, żeby w razie awansu wyłożyć około 3 milionów na żużlowca z górnej półki. Rozmowy już trwają.
Jeszcze nie wiadomo, który zawodnik trafi do Leszna. Wiadomo natomiast, że lista kandydatów zawiera kilka nazwisk. Unia interesuje się żużlowcami z tych drużyn, które mogą spaść z PGE Ekstraligi. W kręgu zainteresowań są więc Anders Thomsen z Gezet Stali Gorzów, Maksym Drabik z INNPRO ROW-u Rybnik, ale i też Jason Doyle i Piotr Pawlicki z Krono-Plast Włókniarza Częstochowa.
Jack Holder też jest na tej liście z Leszna
Unia myśli też o Jacku Holderze, który dogadał się na 2026 ze Stalą, ale ma klauzulę, która automatycznie rozwiązuje umowę w razie spadku drużyny do niższej ligi. Holder ma co prawda plan B i ma też ustalone warunki z Abramczyk Polonią Bydgoszcz (ta ma mieć pierwszeństwo w razie spadku Stali), ale jakieś szanse na ten transfer są. Scenariusz, w którym Stal spada, a Polonia pozostaje w Metalkas 2 Ekstralidze nie jest wcale niemożliwy.
Klub z Leszna nie lubi przepłacać, ale działacze zdają sobie sprawę, że inni to robią i jeśli Unia nie zacznie grać tak samo, to wróci do Ekstraligi tylko na rok. Bez wielkiej inwestycji Unia może się okazać drużyną za mocną na Metalkas 2 Ekstraligę, ale za słabą na PGE Ekstraligę. Z tego nic dobrego by nie wyszło.
Unia Leszno ma 3 miliony na hitowy transfer
A skąd pieniądze? W Ekstralidze idzie nowe. Program szkoleniowy PRO Junior sprawi, że kluby będą zarabiać na występach wychowanków. Unia już sobie policzyła, że w 2026 może zgarnąć nawet i 3 miliony złotych. Milion powinna zarobić na samym Damianie Ratajczaku, który co prawda ogłosił przenosiny do Stelmet Falubazu Zielona Góra, ale to Unia będzie czerpać z tego profity. Za każdy punkt Ratajczaka w 2026 Unia dostanie kilka tysięcy, bo tak ma działać PRO Junior.
Poza wszystkim odejście Ratajczaka też pomogło zaoszczędzić pewne pieniądze. Zawodnikowi oferowano nowy kontrakt na 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy za punkt, ale ten ofertę odrzucił. Te środki nadal są w kasie. Teraz stawki zostaną zwiększone do 1,1 miliona za podpis i 11 tysięcy za punkt i z tą kasą Unia ruszy po gwiazdy. A jeśli ktoś wątpi, że Unia potrafi być skuteczna, to przypomnijmy sobie, co działo się przed rokiem. Wtedy Unia dogadała Leona Madsena, a transfer nie doszedł do skutku wyłącznie z powodu spadku klubu z Ekstraligi.













