Złoto w debiucie, istny nokaut. 24-letnia Polka pisze historię i ma tajemnicę
Debiut w mistrzostwach Europy, pierwszy zdobyty medal i od razu złoty - pierwszego dnia mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim jedną z najszczęśliwszych osób w Arenie Lodowej była Martyna Baran. 24-latka, razem z koleżankami, stanęła w Tomaszowie Mazowieckim na najwyższym stopniu podium w naszej specjalności, czyli sprincie drużynowym kobiet. Przed warszawianką wielki moment, wszak już za 27 dni zadebiutuje na igrzyskach olimpijskich. - To złoto dodaje dużo pewności siebie - podkreśliła.

- Mogę oficjalnie to napisać. Jadę na swoje pierwsze igrzyska olimpijskie. Wciąż trochę nie wierzę, że to się dzieje. Marzenie, które właśnie stało się rzeczywistością - informowała niedawno Martyna Baran, zawodniczka klubu WTŁ Stegny, która pierwsze kroki stawiała na torze w Słomczynie. Na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech (Mediolan i Cortina) będzie reprezentowała nasz kraj na dystansie 500 metrów.
Martyna Baran: Mogę to powiedzieć z czystym sumieniem
Jaka szkoda, że w programie olimpijskim nie ma konkurencji, w której Polki są potęgą. Mowa o sprincie drużynowym, w którym nasze zawodniczki nie schodzą z podium. Medal w Tomaszowie na dystansie to już ich trzeci z rzędu "krążek" w tej specjalności. Tym razem w dodatku zdobyły go w cuglach, z wielką przewagą (+5.58, z czasem 1:27.071) triumfując nad drugimi Belgijkami.
24-letnia Baran nie przypisywała sobie nadmiernych zasług, już w pierwszych słowach podkreślając, że może powiedzieć tylko o swoich 400 metrach, bo tyle startowała. - Wydaje mi się, że dobrze rozpędziłyśmy ten bieg i wszystko było pod kontrolą, a moja zmiana była jak najbardziej udana - zaczęła, nadmieniając, że to dla niej dość szczególny moment.
- Jest to mój pierwszy medal mistrzostw Europy. I zarazem pierwsze mistrzostwa Europy, na których startuję. Więc na pewno to dodaje dużo pewności siebie w kontekście igrzysk. Staram się podchodzić do wszystkich zawodów tak samo, nie ważne jaką mają rangę. W każdych chcę zaprezentować się jak najlepiej - zdradziła swoją dewizę.
Warszawianka może się cieszyć, bo jest to pierwszy w jej życiu sezon, który zdrowotnie przebiega niemal dokładnie tak, jak by sobie tego życzyła.
- Powiedzmy że tak. Było parę potyczek po drodze, ale mogę powiedzieć, że to pierwszy, o którym z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że przepracowałam, jakbym chciała - zgodziła się z dziennikarzem, mówiąc jak bardzo szkoda, że tej konkurencji nie ma w programie igrzysk. - Jesteśmy bardzo mocną drużyną, więc wydaje mi się, że medale byłyby pewne w naszym przypadku.
Mimo jeszcze niezbyt bogatego doświadczenia, zawodniczka nie kłopocze się tym, że tor w Mediolanie jest jednym, wielkim znakiem zapytania. Mowa bowiem o tzw. arenie tymczasowej, która powstanie tylko na czas igrzysk, a więc specyfika lodu może być największą trudnością w tym jakże zniuansowanym sporcie.
Jedyne, co na ten moment mamy, to informacje od juniorów, którzy startowali w Pucharze Świata. Jednak wydaje mi się, że lód był jeszcze trochę inny niż będzie na igrzyskach, to znaczy będą chcieli go bardziej dopracować. Tak że na razie jest niespodzianką dla nas, co zastaniemy. Ale niespodzianką, do której raczej podchodzę z ciekawością niż z obawą
Mając w kadrze bardziej doświadczone koleżanki, Baran nie ukrywa, że próbuje uzyskać jak najwięcej informacji, które mogą jej się przydać już na miejscu. - Ogólnie interesuje mnie atmosfera, jak to wygląda na igrzyskach. Nigdy nie byłam w takim miejscu, więc jestem bardzo ciekawa. Dużo pytań nie zadaję, ale dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy - przyznaje.
Jakiej jeszcze wiedzy najbardziej łaknie? Bardziej jak udźwignąć najważniejszą imprezę czterolecia mentalnie czy szuka technicznych wskazówek?
- Bardziej technicznych. Odnośnie spraw mentalnych mam psychologa, z którym pracuję nad takimi aspektami, więc raczej nie zadaję takich pytań. To psycholog, z którym pracuję indywidualnie - zdradziła. Dopytana przez nas, z wiedzy którego fachowca korzysta, zdecydowała się jego nazwisko zachować dla siebie.
Z Tomaszowa Mazowieckiego - Artur Gac














