Reklama

Reklama

Złotkowska: Nie musimy już nic udowadniać

Wicemistrzostwo świata w wyścigu drużynowym wywalczone w niedzielę w Soczi to kolejny w ostatnich latach sukces polskich panczenistek. - Nie musimy nikomu już nic udowadniać - podkreśliła jedna ze srebrnych medalistek Luiza Złotkowska.

- Tego osiągnięcia na pewno nie można nazwać niespodzianką. Mamy już w dorobku wicemistrzostwo olimpijskie w Vancouver, brązowy krążek mistrzostw globu sprzed roku, a w tym sezonie wywalczyłyśmy trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Nie można tego nazwać rutyną, ale znamy mniej więcej, jakie jest nasze miejsce i naszym celem było podium. Na pewno nie jechałyśmy jako outsiderki. Znamy swoją wartość i każdym startem ją potwierdzamy, przede wszystkim samym sobie - powiedziała Złotkowska.

Reklama

26-letnia zawodniczka, która niedzielny wynik osiągnęła wraz z Katarzyną Bachledą-Curuś i Natalią Czerwonką, zaznaczyła, że sukces z Soczi bardzo cieszy, ale nie da się go porównać z medalem ostatnich igrzysk. - To był pierwszy krążek dla Polski na międzynarodowej arenie po wielu latach, zupełne zaskoczenie. Co więcej, olimpiada to jednak zupełnie inny kaliber - oceniła.

Jak przyznała, zdaje sobie sprawę, że w perspektywie kolejnych igrzysk bycie w gronie faworytek jest trudniejsze niż "atakowanie z cienia". - Nie spala mnie to jednak, bowiem nie przywiązuję do takich spraw dużej wagi - podkreśliła.

Jej zdaniem na obiekcie, na którym za rok o tytuł mistrza olimpijskiego walczyć będą przedstawiciele łyżwiarstwa szybkiego, nie zostaną wówczas poprawione rekordy świata. - Lód jest dość wolny, ponieważ hala znajduje się na wysokości poziomu morza. Przypuszczam, że wyniki będą zbliżone do tych z mistrzostw świata. Oczywiście powtórka z zakończonych w niedzielę zawodów byłaby bardzo mile widziana. Trzeba jednak pamiętać, że wówczas będą obowiązywały inne zasady. W rywalizacji rozgrywanej systemem pucharowym dużo dobrych ekip polega - powiedziała zawodniczka LKS Poroniec Poronin.

Najbliższe tygodnie poświęci więcej rodzinie, zwłaszcza na Wielkanoc. W planach ma też krótki wypoczynek w Hiszpanii i... kontynuację edukacji. - Skończyłam studia w tamtym roku, ale zamierzam wznowić naukę. To dobry sposób na wypełnienie przerwy w treningach i startach. Przygotowania do nowego sezonu rozpocznę w czerwcu - dodała srebrna medalistka ubiegłorocznych akademickich mistrzostw świata na 3000 m.

Złotkowska, tak jak i brązowy medalista mistrzostw świata z Soczi w drużynie Jan Szymański spędzają większość czasu poza domem. - Wyjdzie tego pewnie ponad 270 dni. Trenujemy za granicą, głównie w Niemczach, ponieważ w kraju nie ma odpowiedniego obiektu - zaznaczył panczenista.

Według niego, niedawny sukces to efekt ogromnej wytrwałości zawodników. - Cierpi na tym życie prywatne. Niełatwo jest też pogodzić to z nauką, choć akurat moja uczelnia z Poznania bardzo mi pomaga. Sezon się skończył i pora na nadrabianie zaległości w studiowaniu  - dodał.

Srebrny medal MŚ na olimpijskim torze w wyścigu drużynowym zdobyły w niedzielę: Katarzyna Bachleda-Curuś, Luiza Złotkowska (obie LKS Poroniec Poronin) oraz Natalia Czerwonka (MKS Cuprum Lubin), natomiast brązowy: Zbigniew Bródka (UKS Błyskawica Domaniewice) oraz Konrad Niedźwiedzki i Jan Szymański (LKS obaj Poroniec Poronin).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama