Reklama

Reklama

Zbigniew Bródka: Nie jestem tradycyjnym zawodnikiem

"Pewnie nie jestem tradycyjnym zawodnikiem, bo poza łyżwiarstwem zajmuję pracą zawodową. Nie jest to łatwe, ale jeśli wszystko dobrze się poukłada - możliwe" - powiedział złoty medalista igrzysk olimpijskich w Soczi Zbigniew Bródka, który dzieli profesjonale uprawianie sportu z zawodem strażaka. "Przed wyjazdem na zgrupowanie w Spale miałem w czerwcu nadpracowane godziny w ośmiu służbach z rzędu" - podkreślił.

Podkreślił, że jest normalnym pracownikiem jednostki ratowniczo-gaśniczej straży pożarnej w Łowiczu.

Reklama

"Pewnie nie jestem tradycyjnym zawodnikiem, bo poza łyżwiarstwem zajmuję pracą zawodową. Nie jest to łatwe, ale jeśli wszystko dobrze się poukłada - możliwe. Cieszę się, że stworzono mi takie warunki, że mogłem zdobyć medal olimpijski. I oby tak dalej" - powiedział Bródka podczas pobytu w Bukowinie Tatrzańskiej.

Mistrz olimpijski jest wszechstronnie przygotowany sportowo i miał propozycje zmiany uprawianej dyscypliny od kolarstwa torowego po kulturystykę.

Zaznaczył, że w okresie przygotowawczym - czyli od kwietnia do września - przejeżdża na rowerze 5-6 tysięcy kilometrów.

"Bywa, że na zgrupowaniach codziennie jeździmy. Tempo zależy od tego, co chcemy kształtować. Jeśli wytrzymałość i wydolność ogólną - pilnujemy tętna. Przy wstawkach mocniejszych, interwałowych jest szybciej. Bywało, że wracaliśmy z przejazdu ze średnią 40 km na godzinę. Rower jest środkiem treningowym, pozwala bardzo przyjemnie spędzić czas i urozmaicić trening" - wyjaśnił.

Łyżwiarze szybcy do startów przygotowują się zarówno w hali (na przykład w siłowni) jak i w terenie (rolki, rower).

"Póki co, nie mamy w Polsce hali lodowej. Stąd konieczność wyjazdów zagranicznych. Cieszą mnie deklaracje przykrycia toru na Stegnach. Kołem napędowym jest to, że Polska zorganizuje mistrzostwa Europy w 2017 roku. Byłoby mi bardzo przyjemnie wystartować przed własną publicznością właśnie w hali" - stwierdził panczenista.

Jego zdaniem idealnym rozwiązaniem było powstanie dwóch krytych torów - jednego w centralnej Polsce (Warszawa lub Tomaszów Mazowiecki) i na Podhalu, gdzie są dobre "pozalodowe" warunki do przygotowań, a poza tym działa Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem.

Bródka do Bukowiny Tatrzańskiej przyjechał, by przetestować trasę amatorskiego Tour de Pologne, w którym po raz drugi wystartuje 8 sierpnia. Rok wcześniej był 25. w klasyfikacji generalnej i pierwszy wśród strażaków.

Przyznał, że po wywalczeniu olimpijskiego złota ma bardzo napięty kalendarz.

"Biorę udział w wielu spotkaniach. To miłe. Staram się godzić to z pracą i treningiem, wszędzie zabieram rower. Trzeba pamiętać, że się jest sportowcem" - podkreślił.

W Bukowinie amatorzy będą mieli do pokonania trasę o długości 38 km o przewyższeniu 820 metrów.

29-letni Bródka w Soczi wygrał bieg na 1500 m i został pierwszym polskim mistrzem olimpijskim w łyżwiarstwie szybkim. Wywalczył także brąz w rywalizacji drużynowej.


Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Bródka | Tour de Pologne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje