Reklama

Reklama

Zbigniew Bródka: Czekam na miły dodatek

Mistrz olimpijski Zbigniew Bródka ma szansę na powtórny triumf w klasyfikacji PŚ na 1500 m. Warunkiem jest triumf w Heerenveen i nieco słabszy występ najgroźniejszych rywali. "Obrona trofeum byłaby miłym dodatkiem do złota igrzysk" - powiedział panczenista.

Po zwycięstwie w Soczi trochę mniej pan trenował, a tymczasem w Pucharze Świata w Inzell uplasował się na wysokiej piątej pozycji.

Reklama

Zbigniew Bródka: Jestem zadowolony i z zajętego miejsca, i z czasu 1.45,88. Równie dobrze było na 1000 m (też piąta lokata - przyp. red). Na dystansie 1500 m pojawiło się trochę komplikacji organizacyjnych, bowiem mój bieg rozpoczął się wcześniej, niż to było planowane. Niby są to kwestie tylko kilku minut, ale dla mnie szczególnie istotne, bowiem musiałem przedwcześnie zakończyć rozgrzewkę, którą mam rozpisaną co do minuty.

Skąd wynikała zmiana w programie minutowym?

- Wycofało się dwóch zawodników, dlatego zawody nieco przyspieszone. Być może to było wiadomo już wcześniej, ale do mnie ta informacja dotarła późno.

Rezultat i miejsce na niemieckim torze mogły być jeszcze lepsze, gdyby miał pan możliwość bezpośredniej rywalizacji z liderem PŚ Shanim Davisem.

- Z amerykańskim panczenistą walczyłem w mistrzowskim biegu na 1500 m w Soczi. Teraz on był lepszy - czwarty, z przewagą 0,16 s nade mną. A więc z pewnością byłby do pokonania, bowiem biorąc pod uwagę różne kwestie mógłbym zyskać ok. 0,3 s.

Zaczął pan analizować klasyfikację generalną PŚ? Davis wyprzedza Holendra Koena Verweija o sześć punktów i pana o 45. W weekend finałowe zmagania w Heerenveen.

- Wiem doskonale, że byłoby najlepiej, abym wygrał wyścig przed holenderską publicznością. Gdybym osiągnął ten cel, a Verweij i Davis uplasowali się najwyżej na trzeciej i czwartej pozycji, to trofeum pucharowe zdobyte w poprzednim sezonie pozostałoby u mnie. Sprawa zwycięstwa w PŚ na 1500 m jest otwarta.

Małym plusem dla pana jest inna punktacja w Holandii.

- Czołowa piątka łyżwiarzy dostanie 150 proc. tego, co zazwyczaj. To oznacza, że triumfator zainkasuje 150 punktów (100+50 - przyp. red), za drugie miejsce - 120 (80+40), trzecie - 105 (70+35), czwarte - 90 (60+30) itd.

Dla pana to korzystne, bowiem gdyby licząc punkty jak we wcześniejszych zawodach, Verweij musiałby być góra czwarty, a Davis piąty.

- W tym sezonie najważniejsze zadanie wykonałem - sięgnąłem po tytuł mistrza olimpijskiego. A jeśli jeszcze po raz drugi z rzędu zdobędę Puchar Świata na 1500 m, uznam to za miły dodatek. Czekam na takie rozstrzygnięcie. Rywale z pewnością mają nieco łatwiej, bowiem zapas punktów to jedna sprawa, a drugą jest fakt, że pojadą po moim występie, znając uzyskany przeze mnie czas.

Zostaje pan w Heerenveen na dwa tygodnie? W dniach 22-23 marca są tam jeszcze wielobojowe mistrzostwa świata.

- Nie podjąłem decyzji, czy wystartuję w tej imprezie. Na dziś dyspozycja jest wysoka, co cieszy i mam nadzieję, że utrzyma się w najbliższych dniach. Na miejscu postanowię, czy pojadę w czempionacie.


Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Bródka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama