Zaraz igrzyska, a Polak szaleje. Rywale już drżą. Drugie podium i drugi rekord
Polacy notują wspaniały początek Pucharu Świata w łyżwiarstwie szybkim. Damian Żurek na trzy miesiące przed rozpoczęciem zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo już prezentuje bardzo wysoką formę. W drugim starcie po raz drugi stanął na podium i po raz drugi ustanowił rekord Polski. Jako pierwszy łyżwiarz w naszym kraju złamał magiczną granicę.

W skrócie
- Damian Żurek dwukrotnie stanął na podium Pucharu Świata w łyżwiarstwie szybkim, bijąc przy tym dwa rekordy Polski.
- W rywalizacji na 500 m Żurek poprawił rekord życiowy i Polski, przegrywając tylko o 0,02 sekundy z Amerykaninem Jordanem Stolzem.
- Wśród kobiet najlepszy wynik uzyskała Kaja Ziomek-Nogal, która zajęła czwarte miejsce na 500 m.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Damian Żurek w piątek był drugi na 1000 metrów w zawodach Pucharu Świata w łyżwiarstwie szybkim w Salt Lake City. W tym wyścigu pobił rekord Polski - 1.06,02 sek. Poprzedni, który od czterech lat należał do Piotra Michalskiego, wręcz zmiażdżył. Wynosił on 1.07,13 sek.
W sobotę 26-latek stanął na starcie wyścigu na 500 m. Na nim jest medalistą MŚ z 2024 roku. I znowu nie zawiódł Pojechał fantastycznie.
Fantastyczny rekord Polski Damiana Żurka. Pierwszy Polak, który złamał magiczną granicę
Pierwszym z Polaków, który pojawił się w gronie najlepszych na 500 m, był Michalski. To czwarty zawodnik ostatnich igrzysk na 1000 m i piąty na 500 m. On jednak nie spisał się zbyt dobrze. Czas 34,46 sek. długo pozostawał najgorszy. Potem jednak dwóch łyżwiarzy zaliczył wywrotki i dzięki temu nasz panczenista utrzymał się w grupie A.
W końcu na starcie stanął Żurek. Zaczęło się nie najlepiej, bo od falstartu Polaka. W powtórzonym starcie było już jednak w porządku. Nasz łyżwiarz jechał w parze ze znakomitym Amerykaninem Jordanem Stolzem, który dzień wcześniej wygrał z 26-latkiem na 1000 m.
Teraz ich przejazd był równie pasjonujący. Na mecie trudno było wskazać zwycięzcę, ale sprzęt elektroniczny był nieubłagany dla Żurka. Polak przegrał ze Stolzem o 0,02 sek. Amerykanin uzyskał czas 33,88 sek., a nasz łyżwiarz 33,90 sek. To oznaczało, że poprawił rekord życiowy o 0,17 sek., ale też poprawił rekord Polski. Poprzedni wynosił 34,01 sek. i należał do Marka Kani. Przetrwał zaledwie kilka dni. Żurek jako pierwszy Polak w historii złamał magiczną granicę 34 sekund.
Imponująca runda Żurka. Polak coraz bliżej rekordu świata
Żurek był wolniejszy od Amerykanina na pierwszych 100 metrach, ale potem pojechał doskonałą rundę. Był najszybszy w całej stawce. W tym momencie Polak jest chyba najszybszym zawodnikiem na świecie na jednej rundzie, wynoszącej 400 m.
Rekord świata od 2019 roku należy do Pawła Kuliżnikowa i wynosi 33,61 sek. W Salt Lake City Polak zatem zbliżył się do niego wyraźnie. Teraz brakuje mu do niego 0,29 sek. Czas Żurka jest w tym momencie ósmym wynikiem w historii światowych panczenów na 500 m.
W ostatniej parze jechał Kania i ostrzyliśmy sobie apetyty na jego występ, bo przecież niedawno ustanowił rekord Polski i do Salt Lake City przyjechał z drugim wynikiem na świecie. Łyżwiarz z Warszawy zaczął jednak od falstartu. Drugi start również budził wiele wątpliwości, ale sędziowie puścili bieg. Kania już od startu wyglądał na mocno spiętego i taki też był cały jego bieg.
Na metę dotarł w czasie 34,38 sek., co wystarczyło zaledwie do 15. miejsce. Michalski ostatecznie rywalizację ukończył na 17. pozycji.
Wygrał Stolz, drugi był Żurek, a podium uzupełnił Norweg Bjoern Magnussen - 33,99 sek.
Kaja Ziomek-Nogal tuż za podium
Wcześniej na 500 m rywalizowały panie. Miejsce tuż za podium zajęła Kaja Ziomek Nogal - 37,17 sek. Do podium zabrakło 0,29 sek. O tyle szybsza była Japonka Yukino Yoshida.
Zawody wygrała Holenderka Femke Kok - 36,48 sek., a druga była Amerykanka Erin Jackson - 36,87 sek.
Dziesiątkę zamknęła Andżelika Wójcik - 37,34 sek., a 15. z nowy rekordem życiowym była Martyna Baran.
Zobacz również:















