Władimir Semirunnij się nie zatrzymuje. Już snuje plany na przyszłość
Władimir Semirunnij w tym sezonie błyszczał na lodzie, a największym sukcesem było z pewnością zdobycie srebrnego medalu zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech. 23-latek przyznał, że czuje niedosyt i zrobi wszystko, aby za cztery lata stanąć na najwyższym stopniu podium i sięgnąć po mistrzostwo. O swoich celach opowiedział Interii Sport.

Władimir Semirunnij kilka tygodni temu dostarczył Polakom wielu pozytywnych emocji, zdobywając srebrny medal zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech. 23-latek w biegu na 10 000 metrów spisał się znakomicie, a lepszy czas od niego uzyskał jedynie Czech Metodej Jilek. Teraz panczenista postanowił wyjść nieco ze swojej strefy komfortu i spróbować swoich sił... w padlu. I to właśnie na turnieju Cupra Padlowe 2026 udało nam się spotkać naszego wicemistrza i zamienić z nim kilka słów.
Władimir Semirunnij: "Za cztery lata chce zdobyć złoto na igrzyskach"
Amanda Gawron, Interia Sport: Tegoroczne zimowe igrzyska olimpijskie już za nami, ale jestem pewna, że dziennikarze i kibice jeszcze długo nie zapomną o tym, czego dokonałeś we Włoszech. A bądźmy szczerzy, jest co wspominać. Jak twoje życie zmieniło się od momentu, gdy na twojej szyi zawisł srebrny olimpijski medal?
Władimir Semirunnij, wicemistrz olimpijski z Mediolanu i Cortiny d'Ampezzo: - Szczerze, to w moim życiu nic się nie zmieniło. Nadal trenuję, jem to samo, wysypiam się. (śmiech) Ale może coś zmieni się w kwestii przygotowań do kolejnych sezonów, może będziemy próbować na treningach czegoś nowego.
Odczuwasz większą presję ze strony mediów, rywali? W końcu jesteś wicemistrzem olimpijskim.
- Ze strony mediów tak, ale mogę powiedzieć, że pomaga mi to.
Czyli jest to taka "motywująca" presja?
- Tak, dokładnie. Ale największą presję nakładam sam na siebie. Chcę być po prostu najlepszą wersją siebie i nad tym chcę pracować.
Wróćmy jeszcze na moment do igrzysk. Już po twoim wyścigu finałowym, gdy wiedziałeś, że twój wynik da ci medal, kamery telewizyjne zarejestrowały piękny i poruszający moment - ciebie rozmawiającego przez telefon z rodzicami. Z oczywistych względów wasz kontakt jest utrudniony. Nie będę tutaj poruszać wątków politycznych bo wiem, że już w przeszłości dawałeś do zrozumienia, że nie chcesz rozmawiać na ten temat i priorytetem jest dla ciebie sport. Zapytam więc tak - czy brak obecności twojej rodziny u twojego boku podczas ważnych imprez w jakikolwiek sposób wpływa na twoje występy?
- Nie, nie wpływa. Wiem, że oni oglądają moje występy w Rosji w domu i to w pewnym sensie mi pomaga. Na pewno bym chciał, aby wreszcie na żywo zobaczyli jak jeżdzę, ale nie powiedziałbym, że ich nieobecność jakoś wpływa na moje występy.
Jeszcze zanim otrzymałeś polskie obywatelstwo sam mówiłeś, że miałeś także oferty z innych krajów. Dlaczego więc ostatecznie wybór padł właśnie na Polskę?
- Najważniejsza była dla mnie kwestia przygotowania, żeby zdobywać dobre wyniki. Aby to się stało, trzeba mieć dobrego trenera, dobrą ekipę. Tutaj to mam. No i jeszcze kwestie obywatelstwa, bo żeby reprezentować kraj na igrzyskach, to musisz mieć paszport i obywatelstwo. Dziękuję Konradowi Niedźwiedzkiemu, że we wszystkim mi pomógł i w przeciągu dwóch miesięcy byłem zdecydowany.
Wiele osób mogłoby stwierdzić, że kiedy ma się już na koncie medal olimpijski, to można nieco osiąść na laurach i kontynuować karierę już bez takiej presji.
- Naprawdę nie wiem, jak można tak mówić.
A jednak są takie osoby. Znając ciebie mogę jednak pokusić się o tezę, że ty na pewno się nie zatrzymasz i będziesz walczył o kolejne sukcesy. Jakie są więc twoje cele na kolejne miesiące?
- Kolejne cele? Wygrać mistrzostwa świata, wygrać Puchar Świata. No i za cztery lata chce zdobyć złoto na igrzyskach. Ja wiem, że mam już medal - i fajnie. Ale jestem trochę smutny, że to było drugie miejsce, a nie pierwsze.
Czyli pozostaje nam życzyć ci dużo szczęścia i trzymać kciuki, aby na kolejnych igrzyskach był medal, ale już koloru złotego.
- Tak, tak. Nad tym będę pracował.
Rozmawiała Amanda Gawron














