Wielkie talent i duże ambicje polskiej 17-latki. Cel jasny - olimpijskie złoto
Weronika Dawidek to jeden z największych talentów w polskim snowboardzie. Tej 17-latce fachowcy wróżą wielką karierę. Ona sama doskonale wie, że wiązane są z nią duże nadzieje. Nie ukrywa też wielkich ambicji. Otwarcie mówi o tym, że jej marzenia sięgają złotego medalu olimpijskiego.

Weronika Dawidek pochodzi z Zakopanego i trenowana jest przez swojego ojca Pawła. To były snowboardzista, który jednak nie odnosił wielkich sukcesów.
Po zakończeniu kariery sportowej słynął on przede wszystkim z kariery trenerskiej. Pracował z wieloma snowboardzistami w naszym kraju.
Uwaga wielki talent! Weronika Dawidek - to nazwisko trzeba zapamiętać
O jego córce, Weronice, głośno zrobiło się już wiele miesięcy temu. Miała ona 15 lat, kiedy wygrała swoje pierwsze zawody Pucharu Europy. W grudniu 2021 roku triumfowała w czeskim Monincu w slalomie gigancie równoległym. Do tej pory czterokrotnie stała na podium zawodów Pucharu Europy.
W Pucharze Świata najlepszy wynik zanotowała w tym sezonie w Scuol. Tam po raz pierwszy przebrnęła eliminacje i awansowała do finałów, zajmując 16. miejsce w slalomie gigancie równoległym. W Krynicy-Zdroju, gdzie odbywały się pierwsze w historii w Polsce zawody Pucharu Świata, zajęła najwyższe miejsce z grona Polek w ciągu dwóch dni. W sobotę była 21., a w niedzielę została zdyskwalifikowana, choć była mocno zdziwiona tym faktem. 17-latka nie poczuła, że przecięła płachtę bramki, ale na zapisie wideo zobaczyła swój błąd. Warto dodać, że Dawidek była najmłodszą zawodniczką w całej stawce.
Dwa lata temu w mistrzostwach świata juniorów we Włoszech była czwarta w slalomie gigancie równoległym. Po złoto sięgnęła wówczas Tsubaki Miki. Japonka, starsza od Polki o trzy lata, teraz dzieli i rządzi na snowboardowych trasach. Przed rokiem mistrzostwa świata juniorów w Bułgarii nie wyszły naszej snowboardzistce. W tym roku światowy czempionat juniorów odbędzie się w dniach 22-24 marca w austriackim Lachtal i z pewnością Dawidek będzie w gronie kandydatek do medali. Mimo tak młodego wieku - pod nieobecność Aleksandry Król - 17-latka wyrasta na zawodniczkę numer jeden a naszej seniorskiej kadrze.
Weronika wciąż jeszcze musi wykonać dużo pracy, ale to bardzo perspektywiczna zawodniczka. To wielki talent. Jeździ naprawdę znakomicie, mimo młodego wieku. Raczej mało trenuje z kadrą A. To są pojedyncze treningi. Fajnie byłoby, żeby jednak do nas dołączyła, bo to zrobiłoby dobrze całej kadrze, ale także jej
Ma wielki cel - olimpijskie złoto
Dawidek w Krynicy-Zdroju zanotowała jeden z lepszych startów w Pucharze Świata. Mimo tego była u niej duża sportowa złość.
- Emocji było co niemiara. Nie ukrywam, że liczyłam na awans do "16", bo bardzo pewnie czuję się w gigancie. Szczególnie że stok w Krynicy-Zdroju bardzo mi się podoba. Niestety warunki nie były do końca sprawiedliwe, bo trasa nie była idealna - powiedziała 17-latka w rozmowie z Interią.
Zapytana o to, jak czuje się jako wielka nadzieja polskiego snowboardu, odparła: - Świetnie, że jestem tak postrzegana, ale staram się o tym nie myśleć. Mam swoje cele i do nich dążę.
Tym najbliższym jest kwalifikacja na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie/Cortinie d'Ampezzo. Kolejna zima będzie stanowiła kwalifikację, więc bardzo ważne będą występy w Pucharze Świata.
- Mam nadzieję, że będę występowała i zdobywała punkty w Pucharze Świata. Chcę pojechać na swoje pierwsze igrzyska. Aktualnie jestem w kadrze Polski A i B. W tej drugiej trenerem jest mój tata. Jest mi po prostu łatwiej trenować w tej kadrze, bo dziewczyny są moim wieku. Napędzamy się razem, ale też bawimy się snowboardem - tłumaczyła.
Dawidek ma jednak jeden wielki cel, do którego będzie dążyła, bo to szalenie ambitna zawodniczka.
Wiem, na co mnie stać. Mam wielkie cele przed sobą. Tym jest złoty medal olimpijski. Lubię narzucać sobie presję i nie mam z tym problemu. Wiem, że jestem w stanie to zrobić














