Wcześniej srebro, a teraz znakomite wieści. Sukces Polaków na mistrzostwach świata
Polscy curlerzy w ciągu ostatniego roku pokazali, że są w stanie walczyć o możliwie jak najwyższe cele. Pod koniec 2024 roku zdobyli srebrny medal mistrzostw Europy grupy B i awansowali do elity, a dobre miejsce na ME grupy A dało im awans na mistrzostwa świata. Na swojej pierwszej imprezie jak dotąd odnotowali dwa zwycięstwa i osiągnęli sukces - udało im się zrealizować ich najważniejszy cel.

Biało-Czerwonych na mistrzostwach świata w Ogden City w Stanach Zjednoczonych czekają jeszcze dwa spotkania - z Japonią o godzinie 17:00 polskiego czasu i Chinami o godzinie 3:00 polskiego czasu. Mają jeszcze szansę na sprawienie miłej niespodzianki. Transmisja w Polsacie Sport.
Wspaniały mecz Polaków i wielkie nadzieje
Drużyna Wałbrzyskiego Klubu Curlingowego pod wodzą Konrada Stycha jechała do Stanów Zjednoczonych po to, by walczyć o jak najwyższe miejsca i zrealizować jeden podstawowy cel - pozostanie w elicie. W czasie mistrzostw Europy grupy B w 2024 roku Polacy zaskoczyli wszystkich i zdobyli srebro, co dało im awans do elity. W ubiegłym roku wzięli udział w ME grupy A i byli siódmi, co dało im kwalifikację na mistrzostwa świata. Polacy brali też udział w kwalifikacjach olimpijskich - konkurencja była jednak zacięta i ostatecznie na swoje pierwsze igrzyska będą musieli jeszcze poczekać.
Od samego początku mistrzostw drużyna Stycha dawała z siebie wszystko, przytrafiały się jednak błędy, które szczególnie w końcówkach decydowały o przegranych (przede wszystkim było to widać w meczu z Czechami). Z każdym zespołem Biało-Czerwoni walczyli jednak jak równy z równym, starając się uszczknąć co nieco nawet od faworyzowanej Kanady.
Największą sensację sprawili jednak w meczu z Niemcami. Team z Wałbrzycha pokonał zespół z Niemiec aż 11-4. Spotkanie zakończyło się przedwcześnie - rywale poddali się po ósmej partii, a Polacy grali tego dnia bardzo efektownie. Później udało im się jeszcze wygrać z Norwegami (8-5), wciąż jeszcze nie mogli być jednak pewni pozostania w elicie.
Polacy wypełnili cel. Przed nimi jeszcze dwa mecze
Mimo przegranej z Czechami i Włochami, na grę polskiej drużyny bardzo dobrze się patrzyło. Widać, że Stych i spółka oswoili się z imprezą tak wysokiej rangi i w przyszłości będą grać tylko lepiej, co pokazały ich chwalone na całym świecie wybicia. Przed meczem z Japonią wiadomo już było, że najważniejszy cel został osiągnięty i Biało-Czerwoni pozostaną w elicie na kolejny sezon.
Polacy grają na mistrzostwach w składzie: Bartosz Łobaza (lead), Marcin Ciemiński (drugi), Krzysztof Domin (trzeci, wiceskip), Konrad Stych (skip), Maksym Grzelka (rezerwowy). Ich trenerem jest Czech Jakub Bares.












