Kanada zamiast reprezentacji Polski. Na świecie jest doceniany, w kraju nie
Maciej Kurowski, trzykrotny polski olimpijczyk, zgłosił do konkursu na stanowisko trenera kadry. Wycofał się jednak z niego, bo Polski Związek Sportów Saneczkowych przeciągał ogłoszenie wyników, a 40-latek miał też inne propozycje. Działacze ostatecznie postawili na Dawida Kupczyka, trenera... bobslei. Kurowski z kolei wylądował w silnej ekipie zza oceanu.

Kaada Do konkursu na stanowisko trenera kadry polskich saneczkarzy stanęło dwóch trenerów - Maciej Kurowski i Dawid Kupczyk. Pierwszy to trzykrotny olimpijczyk w saneczkarstwie, a drugi pięciokrotny w bobslejach.
Ostatecznie Kurowski wycofał się z konkursu, bo Polski Związek Sportów Saneczkowych przeciągał ogłoszenie wyników, ale też datę zatrudnienia nowego szkoleniowca. Do tego pojawiła się nawet propozycja, by 40-latek został asystentem Kupczyka. Na to nie mógł przystać, bo pachniało to czystym układem.
- Zaproponowano mi pracę w roli asystenta trenera Kupczyka. Tyle że to on mógłby być moim asystentem. Odmówiłem. Sam nie kandydowałbym na trenera głównego kadry bobslejowej, bo się po prostu na tym nie znam - powiedział Kurowski w rozmowie z Interia Sport.
Szokujące słowa prezesa związku. Wiadomo, co z jego absurdalną propozycją
Działacze ciągle mieli "ale". Już dawno mógł pracować w Polsce
Nasz były jedynkarz już dawno mógł pracować w polskiej kadrze, ale działacze ciągle mieli jakieś "ale". Zazwyczaj zasłaniali się brakiem środków. Marek Skowroński, który przez 24 lata prowadził kadrę i trzymał właściwie polskie sanki, pełniąc kilka ról naraz w sztabie, już dawno chciał Kurowskiego na asystenta, ale ciągle spotykał się z odmową działaczy. To właśnie w nim widział swojego następcę.
Wobec niechęci działaczy Kurowski zaczął robić karierę poza granicami. W świecie saneczkowym stał się postacią lubianą i cenioną.
Ma za sobą debiut w roli szkoleniowca w czasie zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie (2022). Dzięki umowie podpisanej z Międzynarodową Federacją Saneczkarską (FIL) prowadził tam - w ramach projektu światowych władz - w sumie dziesięcioro saneczkarzy z: Bułgarii, Bośni i Hercegowiny, Wielkiej Brytanii, Gruzji, Czech, Mołdawii, Tajwanu i Irlandii.
Jego praca została zauważona i Kurowski dostał propozycje od znakomitego trenera Wolfganga Staudingera, który do dużych sukcesów doprowadził reprezentację Kanady (dwa medale zimowych igrzyska w 2018 roku), a w 2022 roku przejmował Koreę Południową. I tak zaczął pracę w Azji.
Po tych czterech latach mogę powiedzieć, że jestem w stanie wnieść wiele nowego do polskiego saneczkarstwa. W tym czasie byłem na kursie u saneczkarskiego guru Bernharda Glassa, z którym Staudinger zbudował potęgę w Kanadzie. Prawda jest taka, że każdy inny układ niż trenerzy Kurowski i Skowroński będzie dla polskiego saneczkarstwa krokiem w tył
On nie widział innej możliwości niż współpraca z trenerem Skowrońskim, którego działacze jednak chcieli się pozbyć.
W środowisku bardzo liczyli na to, że Kurowski stanie na czele kadry. Był przygotowany do tej roli, ma też doświadczenie w budowaniu sanek, a do tego jest najlepszym mechanikiem w Polsce. W środowisku międzynarodowym darzony jest dużym szacunkiem.
Działacze postawili jednak świetnego fachowca, ale w... bobslejach, a Kurowski trafił do mocnej Kanady. I już ze środowiska polskiego saneczkarstwa spływają gratulacje do tego szkoleniowca.
Kurowski w Kanadzie podpisał czteroletni kontrakt do kolejnych igrzysk.












![Polacy zachwycali w Chicago. Najlepsze akcje w Lidze Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2G3PHYHJ7GNY-C401.webp)