Reklama

Reklama

Trenerskie sukcesy Pawła Abratkiewicza w Rosji

Były czołowy polski panczenista Paweł Abratkiewicz świetnie sprawdza się w roli szkoleniowca reprezentantek... Rosji. Niedawno jego podopieczna została mistrzynią świata i jest jedną z nadziei gospodarzy na medal przyszłorocznych igrzysk w Soczi.

Po olimpiadzie w Vancouver w 2010 roku do pracy w Rosji namówił go przyjaciel, mieszkający od 20 lat w Holandii, ale pochodzący z Ukrainy, Konstantin Poltavets. Wcześniej Abratkiewicz wystartował w konkursie w Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, w wyniku którego trenerem kadry sprinterów został nie on, lecz opiekujący się Arturem Nogalem Andrzej Święcicki.

Reklama

Nie ukrywa, że liczył na zwycięstwo w konkursie, ale...

"No trudno, powiedziałem sobie, trzeba szukać innej możliwości. I taką stworzył Poltavets, który pytał, dlaczego na zgrupowaniu polskiej kadry w Erfurcie nie ma Abratkiewicza. Po kilku dniach zadzwonił, proponując współpracę w prowadzeniu rosyjskiej kadry. Z podjęciem decyzji nie zwlekałem ani minuty. Uzyskałem tylko akceptację żony i skierowałem się na wschód. Z czegoś trzeba w końcu żyć" - przyznał Abratkiewicz.

Rozpoczął tam pracę, chociaż dokładnie nie było sprecyzowane, czy będzie trenował całą kadrę kobiet, czy tylko sprinterki.

W 2011 roku pod jego opieką znalazły się zawodniczki specjalizujące się w sprincie i biegach na średnich dystansach oraz grupa młodzieżowa. Jej trzon tworzyły Katia Szychowa, medalistka olimpijska w drużynie z Turynu Katia Łobyszewa oraz Olga Fatkulina. Właśnie za sprawą tej ostatniej nazwisko Polaka stało się rozpoznawalne w kraju, gdzie kibice kochają łyżwiarstwo szybkie.

Fatkulina w zakończonych 24 marca mistrzostwach świata na dystansach na olimpijskim torze w Soczi zdobyła dwa medale - złoty na 1000 metrów oraz brązowy na 500.

"Na taki sukces Rosjanie w MŚ na dystansach czekali 17 lat. Mieli medale w wieloboju i wieloboju sprinterskim, ale na dystansach nie. Kilka razy podkreślali to po mistrzostwach w radiu Echo Moskwy mistrzyni olimpijska na 500 m, a dziś posłanka do Dumy Swietłana Żurowa, prezes związku Aleksiej Krawcow, jak i trener Poltavets" - powiedział PAP.

Medale Fatkuliny wywołały ogromną radość w Czelabińsku, jej rodzinnym mieście z ogromnymi tradycjami sportowymi. Z tego regionu wywodzą się też legendarna zawodniczka z lat 60. ubiegłego wieku, rywalka Elwiry Seroczyńskiej i Heleny Pilejczyk ze Squaw Valley 1960 - Lidia Skoblikowa czy medalistka z Lillehammer - Swietłana Bażanowa.

"23-letniej Fatkulinie po mistrzostwach zgotowano owacyjne przyjęcie, z honorami. No i przy okazji wspomniano o mojej roli w tym sukcesie. To cieszy" - wspomniał Abratkiewicz.

Kwiecień i okres świat wielkanocnych to czas, o którym przez cały rok panczeniści marzą - miesiąc roztrenowania. Mogą wtedy spędzić bez zwykłego pośpiechu kilkanaście dni z najbliższymi, zanim rozpoczną się następne wyjazdy na zgrupowania i zawody.

42-letni Abratkiewicz cieszy się, że po dwóch kolejnych pobytach kadry rosyjskiej w Spale - dzięki czemu są medale, jak mówi - jest szansa, że i w tym roku ponownie zawitają tu jego podopieczne, a on będzie bliżej domu w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie czekają na niego najbliżsi - żona Inez, ośmioletni Kacper i Laura, która w lipcu skończy roczek.

Syn Kacper ma już za sobą pierwsze kroki na łyżwach i nieźle mu idzie. W szkole pod kierunkiem Rafała Ślusarskiego jeździ na łyżworolkach.

Jak podkreślił były szkoleniowiec Abratkiewicza Wiesław Kmiecik, Kacper przypomina ojca.

"Pamiętam dzień, kiedy Paweł pojawił się po raz pierwszy na treningu. To był początek września 1984 roku. Do sportu namówił go jego nauczyciel ze szkoły podstawowej Jerzy Żegota. Przyszły trzykrotny olimpijczyk był malutki i drobniutki, ale widać było od razu u niego znakomitą koordynację ruchową" - wspomina jego pierwszy klubowy szkoleniowiec, który obecnie opiekuje się kadrą narodową mężczyzn.

Abratkiewicz już po pięciu latach treningów stanął na podium MŚ juniorów, zdobywając w Kijowie brązowy medal na 500 m. Mając niecałe 20 lat był drugi w zwodach Pucharu Świata we włoskim Collalbo na 1000 metrów. Sezon 1989/90 zakończył na piątym miejscu w klasyfikacji generalnej na tym dystansie.

Dalszy rozwój świetnie zapowiadającej się kariery przekreśliła kontuzja przyczepów mięśnia czwórgłowego lewej nogi. Po igrzyskach w Albertville w 1992 roku podjął decyzję o zawieszeniu przygody ze sportem. Skończył studia w Akademii Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Zrobił dodatkową specjalizację, kończąc kurs odnowy biologicznej i masażu, a w Krakowie ukończył specjalizację trenerską z łyżwiarstwa szybkiego.

Ciągnęło go jednak na tor. Kiedyś nie wytrzymał i wystartował w sprawdzianie na 1000 m. Uzyskał dobry wynik i wrócił do treningów, a prowadzący kadrę narodową Rosjanin Borys Wasylkowski uznał, że możliwości jego podopiecznego jeszcze nie sięgnęły kresu.

Abratkiewicz wystartował po raz drugi w igrzyskach - w Nagano w 1998 roku. Był 22. na 500 m i 26. na dystansie dwa razy dłuższym. W obu przypadkach ustanowił rekord Polski.

Cztery lata później w Salt Lake City poprawił się na 500 m i wyśrubował rekord Polski do 35,04, co dało mu 16. lokatę. Rywalizację na 1000 m ukończył na 29. miejscu.

W 2003 roku "popsuło" mu się więzadło krzyżowe i nastąpił rok przerwy w startach oraz treningach. Wrócił na tor w sezonie 2004/05 po rekonstrukcji pechowego więzadła. Potem w związku zaproponowano mu opiekę na sprinterami przygotowującymi się do olimpiady w Turynie w 2006 roku.

Pracę kontynuował do igrzysk w Vancouver 2010, mając w grupie utalentowanych sprinterów Artura Wasia i Macieja Ustynowicza, który wchodził do "10" PŚ na 500 m, oraz Macieja Biegę.

Rok przed imprezą w Kanadzie zwróciła się do niego z prośbą o indywidualny trening Katarzyna Bachleda-Curuś.

"Jednym z warunków było to, że nie możemy zostawić drużyny. Katarzyna zgodziła się i później wspólnie z zawodniczkami pozostającymi pod opieką Ewy Białkowskiej wjechała na podium" - podkreślił Abratkiewicz.

Teraz postara się doprowadzić do medali gospodarzy przyszłorocznych igrzysk w Soczi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje