A jednak, jest decyzja ws. powrotu Rosjan. Stiepanowa odgraża się światu i zalicza falstart
Wyrok Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie niejako obliguje FIS do umożliwienia Rosjanom i Białorusinom startów w zawodach pod swoimi auspicjami. Federacja realizuje zalecenia, lecz robi to na konkretnych warunkach. Tymczasem w Moskwie niektórzy już świętują. Wśród tej grupy jest Weronika Stiepanowa, która odgraża się światu. I zalicza niejako falstart, bowiem sprawa nie jest taka oczywista i prosta.

Przed niespełna dwoma tygodniami opublikowano wyrok Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie w sprawie sankcji nałożonych przez Międzynarodową Federację Narciarską na rosyjskich i białoruskich sportowców po inwazji Rosji na Ukrainę. Trybunał uznał, że uniemożliwienie Rosjanom oraz Białorusinom startów w zawodach organizowanych pod egidą FIS pozbawione jest podstaw prawnych. Sprawa odbija się głośnym echem i budzi oburzenie na całym świecie. Korki od szampanów strzelają za to u niektórych w Moskwie. Choć chyba przedwcześnie.
Decyzja ws. powrotu Rosjan. Są reakcje z Moskwy
"Teraz FIS jest zobowiązana do umożliwienia rosyjskim sportowcom udziału w międzynarodowych zawodach" - cieszył się Michaił Diegtiariew, minister Federacji Rosyjskiej w mediach społecznościowych.
Wtóruje mu Weronika Stiepanowa, rosyjska biegaczka narciarska, złota medalistka olimpijska i trzykrotna medalistka mistrzostw świata juniorów, nazywana "pupilką Putina" przez wzgląd na swoje wiernopoddańcze manifesty kierowane do prezydenta Rosji. Sportsmenka opublikowała wpis, w którym odgraża się światu po wyroku z Lozanny.
To mały krok dla konkretnych narciarzy, ale ogromny skok dla całej światowej społeczności narciarskiej. Niech ci, którzy próbowali nas wykluczyć przez te wszystkie lata, przypomną sobie moje słowa sprzed trzech lat: O co się staracie? Co próbujecie udowodnić? I tak wrócimy!
Jednak radość jej i wielu rosyjskich narciarzy może być przedwczesna. FIS realizuje wyrok Trybunału Arbitrażowego w ten sposób, że stworzył listę warunków, jakie Rosjanie muszą spełnić, by wrócić do rywalizacji pod auspicjami federacji. Jednym z nich jest niepopieranie wojny, brak powiązań z siłami zbrojnymi lub agencjami bezpieczeństwa Rosji. Stiepanowa zdaje się tych zasad nie spełniać.
To jednak nie koniec obostrzeń. Sprawę komentuje trener rosyjskiej reprezentacji narciarskiej Jurij Borodawko. "Wszystko jest tu jasne jak słońce. CAS nakazał FIS dopuszczenie rosyjskich sportowców do zawodów międzynarodowych. FIS uczynił to, przyznając minimalny możliwy parytet 1+1. Kontynuują politykę wywierania presji na rosyjski sport i robią wszystko, co możliwe, aby zapewnić, że jeśli w ogóle mamy jakąś reprezentację, to jest ona minimalna. Nadal obowiązuje surowe traktowanie rosyjskich sportowców" - mówi dla "Sport-Express".
Z kolei Jelena Wiałbe, szefowa Rosyjskiej Federacji Biegów Narciarskich, przyznaje, że sytuacja, w której jedni zawodnicy będą mieli szansę na przyznanie statusu neutralnego i występ na arenie międzynarodowej, a inni nie, może być źródłem napięć w rosyjskiej kadrze. Odnosi się przy tym już nie tylko do konkursów FIS, ale także do zbliżających się zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie.
"Z pewnością istnieją ukryte pretensje. Zwłaszcza wśród tych chłopaków i dziewczyn, którzy są w dobrej formie. Przecież doskonale rozumieją, że bez problemu zakwalifikowaliby się na Igrzyska. To ogólnie trudna sytuacja" - podsumowała w "RT".











