Reklama

Reklama

Sportowcy boją się startu w Pjongczangu

Testy rakietowe Korei Północnej z maja bieżącego roku oraz stałe napięcie na linii Pjongjang - Seul sprawiają, że coraz więcej sportowców obawia się wyjazdu na przyszłoroczne zimowe igrzyska olimpijskie do południowokoreańskiego Pjongczangu.

Tym bardziej, że Pjongczang leży zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od linii demarkacyjnej, dzielącej obie Koree, zaś niektóre konkurencje będą rozgrywane jeszcze bliżej tej granicy.

Alexander Stoeckl, trener norweskich skoczków narciarskich, przyznał, że zrozumie, jeśli któryś z jego podopiecznych nie będzie chciał wziąć udziału w imprezie.

"Gdyby doszło do takiej sytuacji, będę chciał porozmawiać z zawodnikiem, by poznać przyczyny tej decyzji. I albo dojdziemy do wniosku, że sportowcy będą bezpieczni, albo odwołamy jego lot. Nie chcę nikogo zmuszać. Nie możemy nikogo zaciągać siłą tam, gdzie nie chce przebywać" - powiedział Stoeckl.

Reklama

Zobacz materiał wideo:


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje