Siemirunnij ma być impulsem. Prezes już zaciera ręce. I zapowiada
Polskie łyżwiarstwo szybkie po 12 latach przerwy wróciło z medalem zimowych igrzysk olimpijski. W Mediolanie sięgnął po niego Władimir Siemirunnij, który był drugi w wyścigu na 10 000 metrów. I właśnie 23-latek z Pilicy Tomaszów Mazowiecki stał się teraz centralną postacią polskich panczenów. To wokół niego budowana jest grupa długodystansowców z nadzieją na szybki jej rozwój.

Zaraz po zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo w Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego nastąpiła zmiana warty. Nowym prezesem został Konrad Niedźwiedzki, który w 2014 roku został razem ze Zbigniewem Bródką i Janem Szymańskim brązowym medalistą olimpijskim w wyścigu drużynowym.
Przez ostatnie lata był on dyrektorem sportowym w PZŁS, pełnił też funkcję szefa misji olimpijskiej. Teraz to on firmuje wszelkie zmiany w polskich panczenach i short tracku.
Świetne polskie igrzyska. Prawdziwy "włoski cud"
Władimir Siemirunnij stał się oczkiem w głowie, "ma być motorem napędowym"
Nie zmienia się jednak jedno. Niedźwiedzki był jedną z tych osób, które zbiegały o to, by Władimir Siemirunnij otrzymał polskie obywatelstwo. Zresztą nasz wicemistrz olimpijski nie krył, że ma z nowym prezesem PZŁS bardzo dobre relacje. Sukcesy 23-latka sprawiły, że stał się on oczkiem w głowie.
To wokół niego ma być budowana kadra na długich dystansach. Wspólna praca Siemirunnija z trenerem Rolandem Cieślakiem mają wznieść na wyższy poziom innych naszych zawodników. Tutaj mamy bowiem problem w przeciwieństwie do sprintu, w którym od lat Polska notuje sukcesy.
Mamy naprawdę perspektywiczną grupę na długich dystansach, a Władek będzie jej motorem napędowym. Już najbliższej zimy powinniśmy zobaczyć progres, ale dopiero tak w kontekście dwóch sezonów, powinna to być bardziej wyrównana grupa od tej, którą mieliśmy do tej pory
Wielka zmiana w polskim short tracku
Po zimowych igrzyskach doszło do rewolucji w polskim short tracku. Po ośmiu latach trenerką kadry przestała być Urszula Kamińska, która pracowała razem z Gregorym Durandem. Ich miejsce zajęła Annie Sarrat, która pochodzi z Kanady, ale w short tracku startowała w barwach Francji.
- Coś się chyba wypaliło po ośmiu latach pracy. Zawodnicy też oczekiwali zmian. Za nimi osiem dobrych lat, bo polski short track zanotował historyczne wyniki w tym czasie. Zaskoczeniem in minus był jednak ostatni sezon. Stąd też pomysł, by dać nowy impuls seniorskiemu short trackowi. Z nową trenerką wiążę duże nadzieje. Będzie pracowała z młodą i utalentowaną grupą. Byłem już na zgrupowaniu kadry i widzę, że jest duża zmiana w koncepcji prowadzenia reprezentacji. Wierzę, że to przyniesie korzyści. Jesteśmy jednak bardzo wdzięczni trener Kamińskiej i trenerowi Durandowi za ich pracę - powiedział Niedźwiedzki.
W kadrze w short tracku zostają wszyscy najlepsi nasi zawodnicy. Do treningów wróciła też Kamila Sellier, która w czasie zimowych igrzysk miała przerażający wypadek. Została bowiem uderzona przez rywalkę łyżwą w twarz. Przeszła rekonstrukcję oczodołu. Pod jej okiem trzeba było założyć tytanową siatkę.
Z kolei problemy z kolanem ma jej mąż Diane Sellier, który również jest reprezentantem Polski.
Trener Kamińska nie odchodzi z Polski. Będzie prowadziła kadrę juniorów.
Jeden z najlepszych polskich sprinterów w historii zakończy karierę. Został trenerem w kadrze
Na długim torze było dość spokojnie, jeśli chodzi o sztaby i kadry. Największą zmianą jest brak w gronie kadrowiczów Piotra Michalskiego, który postanowił zakończyć karierę. Wciąż jednak będzie on w strukturach, bo rozpoczął pracę w sztabie kadry w grupie sprinterów, której głównym trenerem jest Artur Waś.
- Myślę, że Piotrek będzie bardzo dużym wzmocnieniem sztabu szkoleniowego - powiedział Niedźwiedzki.
Jego miejsce w roli dyrektora sportowego zajął Bartosz Pisarek, który do tej pory był prezesem Polskiego Związku Sportów Wrotkarskich i komentatorem Polsatu Sport.
Historyczny sukces polskiego działacza
Dotychczasowy prezes PZŁS - Rafał Tataruch - został z kolei pierwszym Polakiem w Radzie Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej (ISU), która zarządza światowym łyżwiarstwem.
Mieliśmy mocną pozycję w ISU, a teraz została ona jeszcze wzmocniona, co jest bardzo dobrą wiadomością. Obecność Rafała w Radzie ISU może nam dużo pomóc
Niedawno ISU podjęła historyczną decyzję. Postanowiła, że w 2028 roku wszystkie łyżwiarskie mistrzostwa świata - łyżwiarstwo figurowe, łyżwiarstwo szybkie, short track i łyżwiarstwo synchroniczne - odbędą się w jednym miejscu. Wskazano na Pekin. To pierwszy krok w tym kierunku, by w połowie cyklu olimpijskiego, takie imprezy odbywały się w jednym miejscu.
- Nie ma zbyt wielu takich miejsc na świecie, więc zakładam, że ta impreza będzie się najpewniej odbywała się w miastach-organizatorach zimowych igrzysk - przyznał Niedźwiedzki.
Zobacz również:













