Semirunnij reaguje na to, co się stało. Nagła decyzja i wiadomość dla Polaków
Władimir Semirunnij od zakończenia igrzysk olimpijskich we Włoszech, z dnia na dzień, znalazł się w nowej dla siebie rzeczywistości. Wicemistrz olimpijski na 10 000 m nie mógł jeszcze w pełni zdyskontować sukcesu, bo razem z najlepszymi polskimi panczenistami bierze udział w rozpoczętych w czwartek mistrzostwach świata w wielobojach w Heerenveen, które potrwają do niedzieli. Już w Holandii zastała go wiadomość z Polski, której kompletnie się nie spodziewał. W 22 sekundy powiedział wszystko.

Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego, co Interii zapowiadali zarówno dyrektor sportowy Konrad Niedźwiedzki, jak również prezes Rafał Tataruch, wysłał do Holandii najmocniejszy skład. Obaj działacze podkreślali, że choć oczywiście imprezą docelową były zimowe igrzyska olimpijskie, to nasi zawodnicy co najmniej w dobrej formie stoczą walkę o medale na jednej z najsłynniejszych tafli - torze Thialf.
Semirunnij reaguje na wielką wiadomość. Tam ulokuje pieniądze
Fantastyczne wspomnienia ma stamtąd Władimir Semirunnij, które zresztą napędziły go do sukcesu w Mediolanie, bo ledwie w grudniu odbył się tam Puchar Świata. W jednej z prób generalnych nowy as polskiego sportu na swoim koronnym dystansie "wykręcił" nowy rekord obiektu, który jednocześnie był trzecim rezultatem w historii 10 000 m.
Rywalizacja w wielobojach ma jednak swoją specyfikę. I choć pochodzący z Rosji sportowiec jest jednym z naszych faworytów do medali stanie przed sporym wyzwaniem, bo na tzw. "duży" męski wielobój składają się cztery dystanse: 500, 1500, 5000 i 10 000 m. Dyrektor Niedźwiedzki już zdradził Interii, że Władek jest zdeterminowany, by do końca sezonu walczyć o wszystkie możliwe laury. I o ile nie wszyscy biało-czerwoni już zdecydowali, co będą robić w dniach 14-15 marca, to w przypadku Semirunnija kierunek jest jeden: start w mistrzostwach Polski w wielobojach w Tomaszowie Mazowieckim. To będzie impreza, już w pełni koronująca sezon i kilkuletnie przygotowania do olimpijskiej rozgrywki.
W tych okolicznościach Semirunnija, jak również naszego multimedalistę Kacpra Tomasiaka, Pawła Wąska (obaj w skokach narciarskich), ale także dwukrotnie ocierającego się o podia (dwa czwarte miejsca na ZIO) Damiana Żurka zastała znakomita wiadomość. Specjalny finansowy bonus popłynął od Plus i Telewizji Polsat, kończących współpracę z PKOl-em, które takim gestem postanowiły docenić postawę czwórki naszych olimpijczyków.
I tak Tomasiak otrzymał 275 tysięcy złotych, z kolei trójka pozostałych sportowców po 100 tysięcy złotych. Wokół tak wspaniałej informacji obojętnie nie mógł przejść Semirunnij, który udzielił wywiadu reporterowi Polsatu Sport. W trwającej dokładnie 22 sekundy wypowiedzi widać wszystko, co zwie się szczęście, a spotkało naszego nowego rodaka.
- Zbieram na mieszkanie. Naprawdę chciałbym podziękować firmie Polkomtel za ten prezent, jak mi powiedzieli, symboliczny... - uśmiechnął się Władek, zupełnie inaczej traktując kwotę 100 tys. złotych.
Naprawdę byłem bardzo zaskoczony. Dziękuję bardzo za to i za wszystko. Gdy mówię, że Polska jest moim domem, to naprawdę chciałbym tutaj osiąść i właśnie kupić swoje mieszkanie - skomentował Semirunnij. A uśmiech, co oczywiste, nie zszedł mu z twarzy ani na sekundę.












