Reklama

Reklama

Rok do igrzysk w Soczi - saneczkarze trenowali w... kurzu i błocie

Tumany kurzu i błoto towarzyszyły saneczkarzom podczas przedolimpijskich treningów w Soczi. Rekonesans odbył się w listopadzie. Niebawem reprezentanci Polski znów pojadą do Rosji, tym razem na oficjalne zawody z cyklu Pucharu Świata.

"Trenowaliśmy na obiekcie igrzysk 2014 w listopadzie ubiegłego roku. Krasna Polana wyglądała wówczas jak wielki plac budowy, obok jeździło sporo ciężarówek, stąd błoto, a także tumany kurzu z prowadzonych prac budowlanych. Wykańczane były m.in. pobliskie hotele. Śniegu wtedy jeszcze nie było, dlatego sceneria nie za ciekawa" - powiedział trener reprezentacji Polski w saneczkarstwie na torach lodowych Marek Skowroński.

Reklama

Saneczkarze rywalizować będą na torze w Sliding Center Sanki w Krasnej Polanie. "Z lotniska w Soczi odbierani byliśmy przez organizatorów, a podróż do hotelu trwała pół godziny, może nieco dłużej. Z miejsca zakwaterowania na olimpijski obiekt jeździliśmy busami. To tylko 5 km, więc szybko docieraliśmy na tor. Był on już zadaszony, ale nadal trwały rozmaite prace, m.in. przy domkach startu i mety" - dodał szkoleniowiec.

Podczas treningów z "Biało-czerwonych" najlepiej spisywała się dwójka Artur Petyniak, Adam Wanielista. "Niestety, ich niezłych ślizgów nie oglądali kibice, bo nikt spoza osób akredytowanych nie miał prawa wstępu. Procedury były już wtedy identyczne, jak na igrzyskach, czyli wszędzie kontrole, bramki itd." - przyznał Skowroński.

IO w Soczi i Krasnej Polanie odbędą się w terminie 7-23 lutego 2014. Na rok przed imprezą Polacy znów przetestują tor saneczkowy, bowiem w dniach 23-24 lutego odbędzie się tam finałowa rywalizacja o punkty w Pucharu Świata. W najbliższy weekend światowa czołówka wystąpi w Lake Placid; do Stanów Zjednoczonych poleciał wspomniany duet Petyniak, Wanielista.

We wtorek "Biało-czerwoni" wrócili z mistrzostw świata, które odbyły się w kanadyjskim Whistler. Najwyższe, 18. miejsce zajęli Patryk Poręba i Karol Mikrut. "Lokaty mogły być duże lepsze. Wciąż spore rezerwy tkwią na starcie. Na górze tracimy po 0,1-0,15 s, co automatycznie przekłada się na kolejne straty w dolnej części toru. Specjalne urządzenie do trenowania startu są tylko w Niemczech" - zakończył trener.

Dowiedz się więcej na temat: Igrzyska Olimpijskie w Soczi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama