Reklama

Reklama

PŚ w snowboardzie: Aleksandra Król: zaryzykowałam i... jestem tuż za podium

Aleksandra Król (KS F2 Dawidek Team.pl Zakopane), która w niemieckim Winterbergu zajęła czwarte miejsce w slalomie równoległym w snowboardowych zawodach Pucharu Świata przyznała, że w walce o podium podjęła ryzyko, zakończone... upadkiem.

Podopieczna Piotra Skowrońskiego przegrała rywalizację w małym finale ze Szwajcarką Julią Zogg. Zwyciężyła reprezentantka gospodarzy Selina Joerg, wyprzedzając Rosjankę Alenę Zawarzinę.

Reklama

- Miałam dziś dobre przejazdy. Do "szesnastki" awansowałam z piątym czasem kwalifikacyjnym. W 1/8 finału pokonałam Rosjankę Elizawetę Salichową, a w ćwierćfinale Holenderkę Michelle Dekker. W walce o podium wszystko postawiłam na jedną kartę, zaryzykowałam. Niestety, miałam dwie wywrotki przed samą metą, ale generalnie jestem zadowolona z sobotnich zmagań, które odbywały się przy padającym śniegu i mrozie. Było minus 10 stopni, jednak wiatr sprawiał, że odczuwalna temperatura była minus 20 - powiedziała 27-letnia Król.

Nowotarżanka, która zajęła 11. miejsce w olimpijskim slalomie gigancie równoległym w Pjongczangu dodała, że myśli już o następnych igrzyskach w Pekinie.

- I myślę pozytywnie, z dużą nadzieją, bowiem znacznie lepiej czuję się w slalomie, którego nie było w Korei, a ma być w Chinach - zaznaczyła.

W niedzielę w Winterbergu wystartuje jeszcze w zawodach sztafetowych (team event). - Moim partnerem będzie Michał Nowaczyk, natomiast drugą parę tworzą Weronika Biela i Oskar Kwiatkowski. Ta rywalizacja polega na tym, że kiedy ja minę metę, to otworzy się na górze bramka i ruszy Michał - poinformowała Król.

W sobotnich zawodach Nowaczyk uplasował się na dwunastej pozycji, a Kwiatkowski na piętnastej. W gronie kobiet Karolina Sztokfisz była 17., a Biela (wszyscy AZS Zakopane) 37.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje