Reklama

Reklama

PŚ w skokach: Kibice jadą, Małysz czeka

Pierwszy konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich odbędzie się w Zakopanem w piątek, ale pociągi do zimowej stolicy Polski już w czwartek wypełnione są kibicami w biało-czerwonych barwach.

Jak twierdzą, zawody na Wielkie Krokwi to zawsze dobry pretekst, by wybrać w góry. Na ich doping liczy bardzo Adam Małysz.

"Jedziemy tak wcześnie, bo chcemy też zobaczyć kwalifikacje i trochę czasu spędzić w Zakopanem. Zawody to zawsze dobry pretekst, żeby udać się w góry. Na co dzień nie ma na to albo czasu, albo ochoty" - powiedział PAP Krzysiek z Warszawy.

Kibice cel mają jeden. "Musimy wspierać naszych. Adam (Małysz - przyp. red.) wraca do formy, ale chyba jeszcze brakuje mu trochę pewności siebie. Chcemy, by po tych konkursach pojechał na igrzyska olimpijskie do Vancouver z przekonaniem, że stać go na złoto" - dodał.

Reklama

Mimo że w Zakopanem spędzą dwa-trzy dni, ich plecaki są załadowane po brzegi. "Transparenty, trąbki, kapelusze, szaliki - to wszystko zajmuje sporo miejsca, a chcemy być widoczni. Nie jedziemy tylko po to, by biernie uczestniczyć w widowisku, chcemy się pokazać. Telewizja w poprzednich latach wyławiała nasze flagi, bo staramy się mieć zawsze oryginalne napisy" - podkreślił Adam z Białegostoku, który po raz piąty jedzie na Puchar Świata.

Na doping kibiców liczy również Małysz, który przy każdej okazji wspomina, że konkursy w Zakopanem to dla niego szczególne wydarzenie. "Gdy jestem w dołku i coś mi nie wychodzi, to właśnie tutaj zawsze się odbudowuję. Kibice dają mi niesamowitą siłę i pozytywnego kopa. Lubię Wielką Krokiew i uwielbiam tę publiczność. Na nich zawsze mogę polegać" - powiedział najlepszy polski skoczek narciarski.

Na dowód, jak wielki wpływ na jego postawę, mają fani wspomniał 2002 rok. Kiedy w pierwszym konkursie zajął siódme miejsce, a drugi wygrał.

"Pamiętam jak wróciłem po pierwszym dniu do pokoju hotelowego. Byłem załamany i nie chciało mi się skakać. Czułem zawód. Usłyszałem jednak jak Polacy śpiewają "Adamie, nic się nie stało". Rano się obudziłem i włączyłem telewizor, a tam akurat puszczane były wywiady z kibicami, którzy mówili o mnie. Każdy z nich wypowiadał się w bardzo ciepłych słowach. Wiedziałem, że muszę wygrać. To oni dali mi taką siłę, że potem leeeciałem i leeeciałem..." - dodał.

Kwalifikacje do pierwszego konkursu zaplanowano na czwartek na godz. 18.00. O punkty Pucharu Świata skoczkowie powalczą w piątek (16.10) i sobotę (16.00). Oprócz Małysza, polskiej publiczności zaprezentuje się jedenastu jego młodszych kolegów: Stefan Hula, Tomisław Tajner, Kamil Stoch, Łukasz Rutkowski, Dawid Kubacki, Maciej Kot, Andrzej Zapotoczny, Klemens Murańka, Krzysztof i Grzegorz Miętus i Marcin Bachleda.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje