Polski gwiazdor poważnie potrącony. Błyskawiczna operacja, to była walka z czasem
Do rozpoczęcia zimowych igrzysk olimpijskich pozostało zaledwie kilka miesięcy. Polscy kibice we Włoszech mogą być świadkami wielu radosnych chwil. Liczą oni między innymi na skoczków narciarskich, ale także przedstawiciele innych dyscyplin spróbują pozytywnie namieszać w stawce. O niespodziankę chciałby pokusić się Oskar Kwiatkowski. Snowboardzista w lutym przeżył chwile grozy. Za nim poważny wypadek. 29-latek dopiero teraz szczegółowo ujawnił, co dokładnie się z nim działo.

Oskar Kwiatkowski jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich zimowych sportowców ostatnich lat. Samo za siebie mówi mistrzostwo świata zdobyte w 2023 roku w slalomie gigancie równoległym. Po życiowym sukcesie zakopiańczyk miał zamiar iść za ciosem w poprzedniej zimowej kampanii. Niestety kilka dni po styczniowym występie w Pucharze Świata przeżył jeden z największych życiowych dramatów. Podczas jazdy motocyklem poważnie potrącił go samochód.
29-latek póki co nie wrócił na elitarny poziom po tym zdarzeniu. Powodem była żmudna rehabilitacja. Wielki moment nadejdzie dopiero w zbliżającym się wielkimi krokami sezonie 2025/26. Pomimo że od wypadku minęło już ponad pół roku, kibiców nadal ciekawi, co stało się dokładnie 10 lutego. Z odpowiedzią na łamach Przeglądu Sportowego Onet pospieszył im sam sportowiec. Napisać, że nie było kolorowo, to jak nic nie napisać.
"Poczułem naprawdę silne uderzenie w kask, który na szczęście ochronił mi głowę przed poważniejszym urazem. Karetka przyjechała dość szybko i zabrała mnie do szpitala. Początkowo lekarze podejrzewali złamanie kości udowej, bo obrzęk był naprawdę duży. Motocykl w miejscu zderzenia został doszczętnie zniszczony - silnik miał nawet wybity otwór" - wyznał szczerze.
Ta historia może mieć pozytywne zakończenie. Oskar Kwiatkowski walczy o igrzyska
Od razu po przetransportowaniu do szpitala Oskarowi Kwiatkowskiemu zrobiono niezbędne badania. Potem przyszedł czas na interwencję chirurgiczną. "Okazało się, że zerwane zostały dwa więzadła (krzyżowe tylne i przyśrodkowe) oraz pęknięta łękotka przyśrodkowa. Przeszedłem operację, a później naprawdę żmudną fizjoterapię" - dodał. I od tego momentu trwa walka z czasem, by snowboardzista był w stu procentach gotowy na najważniejszą imprezę czterolecia.
Obecnie najważniejszym zadaniem jest wywalczenie przepustki do Italii. W Mediolanie oraz Cortinie wystartuje 32 zawodników. "Jestem dobrej myśli. Deska dobrze się prowadzi, a do optymalnej formy brakuje bardzo niewiele" - podsumował pełen optymizmu Oskar Kwiatkowski.













