Reklama

Reklama

Polska kadra przed ME w łyżwiarskim wieloboju

- Lokata w ósemce byłaby znakomitym wynikiem - powiedziała Katarzyna Woźniak przed mistrzostwami Europy w łyżwiarskim wieloboju w Czelabińsku (10-11 stycznia).

Katarzyna Woźniak, pod nieobecność innych wicemistrzyń olimpijskich z Soczi, będzie liderką kobiecej reprezentacji Polski.

Reklama

- Lokata w ósemce byłaby znakomitym wynikiem. Ale oczywiście ciężko będzie o zakwalifikowanie się do ostatniego biegu. Konkurencja jest silna, na pewno w czołówce znajdą się Holenderki i Rosjanki. Trzeba szybko i dobrze przejechać 500 m, a później skutecznie walczyć na kolejnych dystansach - powiedziała Woźniak.

Oprócz niej w kobiecej kadrze na ME znalazła się tylko Aleksandra Goss. Z różnych względów do Czelabińska nie pojechały Katarzyna Bachleda-Curuś, Natalia Czerwonka i Luiza Złotkowska, które wraz z Woźniak zajęły drugie miejsce w rywalizacji drużynowej na ubiegłorocznej olimpiadzie w Soczi.

Pierwszego dnia panie rywalizować będą na 500 m i 3000 m, zaś panowie - na 500 m i 5000 m. Po 24 najlepszych w klasyfikacji generalnej wystąpi w niedzielę w trzeciej konkurencji - 1500 m. Dopiero ósemka najlepszych stanie na starcie najdłuższego z dystansów, odpowiednio 5000 i 10 000 m.

- W ostatnim czasie próbowałam dojść do optymalnej formy, ale najważniejsze, że jestem już zdrowa i mogę jeździć na pełnych obrotach. Moim celem jest awans do rywalizacji w drugim dniu zawodów. Najważniejsze, abym przejechała wszystkie biegi dobrze technicznie - stwierdziła debiutująca w imprezie tej rangi Goss.

W reprezentacji mężczyzn zabraknie mających kłopoty zdrowotne złotego medalisty igrzysk 2014 Zbigniewa Bródki oraz Konrada Niedźwiedzkiego. W Czelabińsku wystąpią lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata na 1500 m Jan Szymański oraz Piotr Puszkarski.

- Planem minimum jest poprawa ósmego miejsca z poprzedniego czempionatu - powiedział Szymański, zwycięzca pucharowych zawodów w Berlinie i Heerenveen. Z kolei Puszkarski chciałby poprawić 18. lokatę z Hamar z 2014 roku.

- A drugi cel to zbliżenie się do rekordów życiowych. Swój optymizm opieram m.in. na porównaniu do zeszłego sezonu, kiedy dobrą formę uzyskałem w styczniu, a jeszcze wzrastała ona do marca. Wcześniej były kwalifikacje do igrzysk w Soczi, w nich nie startowałem. Jeśli chodzi o mistrzostwa kontynentu, będę zadowolony z wyższej pozycji niż 18. - dodał.

W Czelabińsku zabraknie też najlepszego z polskich sprinterów Artura Wasia, który trenuje na co dzień w akademii łyżwiarskiej w niemieckim Inzell.

Najważniejszą imprezą sezonu 2014/15 są mistrzostwa świata na dystansach w holenderskim Heerenveen, w terminie 12-15 lutego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje