Polka otarła się o medal MŚ. Zabrakło setnych sekundy. Ale ma rekord Polski
Po tym, jak Damian Żurek musiał wycofać się z rywalizacji podczas mistrzostw świata, uwaga skupiła się na Kai Ziomek-Nogal. Polka była blisko wywalczenia brązowego medalu w wieloboju i przed startem na 1000 metrów traciła do Marrit Fledderus 0.05 sekundy. Ostatecznie Polka musiała uznać wyższość Holenderek i zakończyła rywalizację tuż za podium. Przy okazji jednak poprawiła rekord Polski o ponad 1,5 punktu.

Piątkową rywalizację rozpoczęły panie. Jako pierwsza na starcie stanęła Karolina Bosiek, która była bliska pokonania rywali, Amerykanki Sarah Warren. Niestety na ostatnich metrach zaliczyła upadek i linię mety przecięła nie tylko za plecami rywalki, ale również na brzuchu. To dało jej już wtedy 5. czas.
Polka mimo wszystko mogła być pewna, że nie będzie ostatnia w "generalce". Na to miejsce spadła bowiem Ellia Smeding, która dwukrotnie zaliczyła falstart, przekraczając zbyt wcześnie czerwoną linię, przez co została zdyskwalifikowana w drugim wyścigu na 500 metrów.
Chwilę później na starcie pojawiła się Martyna Baran, która wykręciła czas 38.04 i po swoim biegu objęła prowadzenie, już przed startem ostatniej ósemki zapewniając sobie miejsce w TOP10 na 500 metrów.
Jeszcze lepiej zaprezentowała się Kaja Ziomek-Nogal, która wykręciła czas 37.54. To oczywiście pozwoliło jej myśleć poważnie o tym, aby zdobyć w Heerenveen brązowy medal w wieloboju.
Po biegach kobiet na 500 metrów, przyszedł czas na panów. A tam m.in. Marek Kania. Start na 9.88 pozwolił mu odnotować czwarty pomiar na 100 metrów, a później ze spokojem pokonał Coopera Mcleoda wykręcając 34.77, poprawiając o 0.1 sekundy wczorajszy wynik.
Tuż za nim na starcie ustawił się Piotr Michalski. Czas otwarcia miał identyczny, jak kolega z kadry, a na mecie zameldował się z wynikiem 34.67 i również poprawił swój wczorajszy wynik, o 0.05 sekundy.
W piątek nie zobaczyliśmy niestety na tafli Damiana Żurka, który tuż przed zawodami poinformował, że ze względu na swój stan zdrowia, musiał wycofać się z rywalizacji w drugim dniu mistrzostw.
Przed rywalizacją kobiet na 1000 metrów, Kaja Ziomek-Nogal traciła do Marrit Fledderus, a co za tym idzie, do brązowego medalu, 5 setnych sekundy. To sprawiło, że niemal do samego końca polscy kibice mogli mieć nadzieję na krążek.
Zanim jednak do tego doszło, Martyna Baran zanotowała czas 1:18:58 na 1000 metrów, co dotało jej 10. wynik po jej biegu, a w klasyfikacji wieloboju 4. Dzięki temu poprawiła swój wynik sprzed dwóch lat, gdy w "generalce" była 14. Jeszcze przed startem ostatnich 8 zawodniczek zapewniła sobie najgorzej 12. pozycję.
Kaja Ziomek-Nogal poprawiła swój wynik z wczoraj i wykręciłą 1:15:53, pozostawiając wszystko w rękach ostatniej pary - Femke Kok i Marrit Fledderus. Przed biegiem Holenderek, Polka wirtualnie była druga. Fledderus była potwornie zmęczona na ostatnich metrach, ale i tak zanotowała czas 1:15:07. To oznacza, że Kaja Ziomek-Nogal kończy 4 i otarła się o medal, poprawiając jednak przy okazji rekord Polski o ponad 1,5 punktu - 150.560.
- Femke Kok (NED) - 146.670
- Suzanne Schulting (NED) - 148.935
- Marrit Fledderus (NED) - 150.305
- Kaja Ziomek-Nogal (POL) - 150.560
- Beatrice Lamarche (CAN)- 150.695
W rywalizacji panów najlepszy okazał się Holender Jenning de Boo. Piotr Michalski ukończył zmagania na 9. miejscu w klasyfikacji generalnej, a Marek Kania był 11.














