Polka biegała z Ewą Swobodą, teraz ma pomóc innej dyscyplinie. "Inne nacje zaczynają czuć respekt"
Polskie bobsleje w ostatnich latach znalazły się na zakręcie. Nie dość, że naszych zawodników zabrakło po raz pierwszy od wielu lat w zimowych igrzyskach olimpijskich, to do tego w ostatnich miesiącach z tego sportu zrezygnowali sportowcy, którzy byli przygotowywani do startów na najwyższym poziomie w ostatnim czasie. Od wiosny nowym trenerem kadry jest pięciokrotny olimpijczyk Dawid Kupczyk, który musi od zera budować męskie bobsleje. Dlatego na razie cały ciężar w tym sporcie będzie spoczywał na paniach. Wydaje się, że mamy ciekawą dwójkę, która może notować dobre wyniki.

Od kilku lat w kobiecych bobslejach w Polsce zawodniczką numer jeden jest Linda Weiszewski. 25-latka startuje i w monobobach i w dwójkach.
W tej pierwszej konkurencji była nawet brązową medalistką mistrzostw świata juniorów. W ostatnich mistrzostwach świata w dwójkach razem z Mariką Zandecką zajęła 15. miejsce. Z Julią Janus była z kolei piąta w mistrzostwach świata juniorów.
Polska lekkoatletyka wskoczyła do bobsleja. "Adrenalina nie do opisania, nie było strachu"
Od wiosny z kadrą bobslejową trenuje Klaudia Adamek. Jeszcze trzy lata temu wystąpiła ona w sztafecie 4x100 metrów w igrzyskach olimpijskich w Tokio, a teraz przymierza się do walki o zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo (2026).
Adamek była bohaterką polskiej ekipy w nieoficjalnych mistrzostwach świata sztafet w Chorzowie w 2021 roku. W odstępie 15 minut wystąpiła ona w dwóch konkurencjach. Najpierw razem z koleżankami wywalczyła srebrny medal w rywalizacji 4x100 metrów, a następnie z innymi dziewczynami została mistrzynią świata na 4x200 metrów. Dla niej to było niesamowite osiągnięcie. Dodało jej to skrzydeł, bo choć miała wówczas 22 lata, to już myślała o zakończeniu kariery.
Ostatecznie pozostała w sporcie, ale już nie w lekkoatletyce. Zdecydowała się spróbować swoich sił w bobslejach. Trenerzy kadry wiążą z dwójką Weiszewski - Adamek duże nadzieje. Ta ostatnia biegała przecież na 100 metrów w czasie 11,30 sek., rywalizując na bieżni z Ewą Swobodą. Bez dwóch zdań zwiększy to szanse naszej dwójki na lepsze wyniki.
- Nie ukrywam, że najwięcej spodziewamy się po naszej kobiecej dwójce. Prawo startu w Pucharze Świata mają tylko nasze panie. Poza dwójką w monobobie startować będzie jeszcze Linda. Zobaczymy, jak to wyjdzie, bo nie mieliśmy konfrontacji ze światem. Na treningach jeździliśmy tylko z Niemcami. Do tego Altenberg to tor, na którym Linda nie ma zbyt wielkiego doświadczenia. Na pewno dużym plusem jest to, że dziewczyny - mam tu na myśli przede wszystkim Lindę, bo Klaudia jest nowa - nie miała tylu ślizgów przed sezonem. Zobaczymy, jak zniesie te obciążenia. Wcześniej robiła około 10 ślizgów przed sezonem, a teraz ma około 70. To znaczna różnica. Niemcy w tym samym czasie mają ponad 100 - mówił Dawid Kupczyk, trener naszej kadry w bobslejach, w rozmowie z Interia Sport.
Adamek, zanim jeszcze wsiadła do boba i pomknęła lodową rynną, tak mówiła w rozmowie z nami o początkach w nowej dyscyplinie sportu: - Pojechałam na pierwszy obóz. Na początku chciałam... uciekać. Miałam mieszane uczucia.
Teraz jest tak naładowana adrenaliną, że chciałaby jeździć ciągle.
Adrenalina na pewno nie do opisania. Emocje są bardziej pozytywne niż negatywne. Po pierwszych ślizgach byłam tak naładowana adrenaliną i emocjami, że chciałam cały czas zjeżdżać. W końcu zaczął mnie stopować trener. Dbał o to, żebym się nie poobijała, bo jednak taki ślizg wiąże się z wieloma siniakami, choć oczywiście Linda bardzo dobrze prowadzi boba. W bobsleju jednak nie ma żadnych zabezpieczeń, które amortyzowałyby uderzenia. Siniaki są zatem nieodłącznym elementem tego sportu
- Nie było w ogóle strachu. Pierwszy zjazd miałam w Lillehammer. I on był inny, niż się spodziewałam. Wyszła inicjatywa od trenera, bym zjechała z nim. To wszystko działo się tak szybko, że nawet nie pomyślałam o strachu. Wsiadłam i zrobiłam to, co trenowaliśmy przez kilka miesięcy w Cetniewie - dodała.
Polki chcą namieszać w światowej czołówce. "Mierzymy wysoko"
Nasze bobsleistki są zdeterminowane i bardzo pozytywnie nastawione. Są pewne siebie i zapowiadają walkę ze światową czołówką.
Jeśli mam być szczera, to bardzo dobrze wyglądamy na starcie. To znaczy, że stać nas na szybkie ślizgi. Liczymy na to, że włączymy się do walki o wysokie lokaty, a może nawet o medal mistrzostw Europy, bo te odbędą się w lutym w Lillehammer. Mierzymy wysoko. W ubiegłym sezonie miałam trochę gorszą rozpychającą. Nie byłam w stanie zrobić wyniku z niczego. Nie poddawałam się i zjeżdżałam. Teraz czuję, że mamy moc, a to powoduje, że będę czuła się pewniej, prowadząc boba. Liczę, że wskoczymy do "10" na świecie
- Bardzo dobrze współpracuje mi się z Klaudią. Żeby jeździć w bobslejach, trzeba być szalonym i kochać adrenalinę, a Klaudia ma to w sobie. Inne nacje już się nam przyglądają. Zaczynają czuć respekt - dodała.
Pełna optymizmu jest Adamek, dla której występ w najbliższy weekend (6-8 grudnia) w Altenbergu będzie debiutem w Pucharze Świata.
- Nie jestem jeszcze obeznana z czasami w bobslejach, ale rozmawiałam z Lindą i podobno nasze czasy startów wyglądają dobrze. Kręcimy się w gronie czołowych ekip świata. Może być zatem naprawdę ciekawie w tym sezonie. Nie ukrywam, że zawodniczki z innych krajów były mocno zaskoczone tym, że Linda znalazła sobie nową rozpychającą - powiedziała była lekkoatletka w rozmowie z Interia Sport.
- Dla Klaudii to będzie pierwszy start w PŚ w bobslejach. Zobaczymy, jak poradzi sobie mentalnie. Podoba mi się podejście u tych dziewczyn. One już chciałyby walczyć z najlepszymi załogami. Robią dobre starty, więc mają zachętę. Zobaczymy, jak sobie poradzą ze swoimi oczekiwaniami, jeśli zawody je zweryfikują. Na pewno mają wolę walki i wielką determinację. Są pewne siebie - podsumował trener Kupczyk.
Zawody Pucharu Świata w bobslejach i skeletonie będzie można obejrzeć na antenach Polsatu Sport. Bobsleje nazywane są zimową Formułą 1.














