Polak tego dokonał, pierwsza taka sytuacja w historii. To aż 8126 m n.p.m.
Andrzej Bargiel, uznanany polski skalpinista po raz kolejny zapisał się w historii. Polak zdobył bez dodatkowego tlenu Nanga Parbat (8126 m n.p.m.), a na tym nie koniec. Później zjechał z azjatyckiego szczytu na nartach, a nagranie z akcji szybko zyskało w mediach społecznościowych ogromną popularność.

Wydaje się, że Andrzej Bargiel uzależniony jest wręcz od adrenaliny i bicia kolejnych rekordów. W 2018 roku został pierwszym człowiekiem w historii, który zjechał ze szczytu K2 na nartach. Przed rokiem natomiast został pierwszym człowiekiem, który zjechał na nartach ze szczytu Mount Everestu (8849 m n.p.m.), bez wspomagania dodatkowym tlenem. Teraz znów zrobiło się głośno o jego kolejnym wyczynie.
Historyczny wyczyn Andrzeja Bargiela. Kolejny szczyt zdobyty
30 czerwca zapisze się na stałe jako jeden z najważniejszych momentów w historii światowego skialpinizmu wysokogórskiego. Właśnie wtedy Andrzej Bargiel około godziny 15 zakończył zjazd na nartach z Nanga Parbat.
Głośna akcja rozpoczęła się 28 czerwca o godzinie 6:00 lokalnego czasu. Bargiel i Janusz Gołąb rozpoczęli podbój Nanga Parbat wychodząc z Bazy, położonej na wysokości 4200 m n.p.m. Pierwszy nocleg zaliczyli w Obozie II (6200 m n.p.m.), a kolejny w Obozie III (6850 m n.p.m.). Stamtąd wyruszyli na szczyt. Podziw dla osiągnięć Polaka potęguje fakt, że wspinaczkę realizował bez użycia dodatkowego tlenu z butli.
Na szczycie Nanga Parbat (8126 m n.p.m.) spędził 45 minut, a następnie rozpoczął historyczny zjazd, który nagrywał. Łącznie w tzw. Około dwie godziny spędził w Strefie śmierci - powyżej 8000 m n.p.m.
Zdecydowanie jednym z najważniejszych momentów było bezpieczne przeprowadzenie linii przez skomplikowany teren ściany Diamir. Z tego względu, że obejmował on strome pola śnieżne oraz długie, eksponowane trawersy. Prawdziwej maestrii technicznej wymagał natomiast przejazd Drogą Messnera w rejonie seraków. Nie dość, że wymagał nieprawdopodobnego skupienia w nawigowaniu, to obligował do podejmowania wielu szalenie ważnych decyzji w ekstremalnie trudnym terenie.
Kolejny rekord polskiego skialpinisty. "Jestem szczęśliwy"
Historyczny zjazd z Nanga Parbat Bargiel zakończył 30 czerwca w okolicach godziny 15 czasu lokalnego. Cała akcja, licząc od czasu wyjścia z bazy, przez zdobycie szczytu i powrotu do Bazy trwała dwa dni i 9 godzin. Było to łącznie 3700 m przewyższenia - więcej niż na Evereście i K2, gdzie zjazd kończył się ok. 5200 m wysokości.
To był jeden z najbardziej skomplikowanych projektów narciarskich, jakie widziałem w górach wysokich. Andrzej musiał praktycznie przez cały czas rozczytywać teren w czasie rzeczywistym. Na Nanga Parbat nie ma miejsca na przypadek
- Wiedziałem, że powodzenie tego projektu będzie zależało od właściwego momentu i warunków w górach. Jestem szczęśliwy, że udało się znaleźć linię, która pozwoliła bezpiecznie wykonać cały zjazd. Dziękuję całemu zespołowi i Red Bullowi za wsparcie - skomentował z kolei osiągnięcie Bargiel.
Nanga Parbat od dekad uważana jest jedną z najbardziej wymagających i symbolicznych gór świata. Choć próbował niejeden, nikt przed Bargielem nie zrealizował tam pełnego, ciągłego zjazdu od szczytu do końca pokrywy śnieżnej.











