Piesiewicz zapewnił ws. wypłaty pieniędzy dla olimpijczyków. To już oficjalne
Dalej ciągnie się sprawa wypłat dla polskich olimpijczyków, którzy wywalczyli premiowane miejsca. Wszystko za sprawą wątpliwej sytuacji Zondacrypto, która zobligowała się do nagrodzenia zawodników tokenami w wysokości od 10 tysięcy złotych w górę. Okazuje się jednak, że sportowcy, którzy uplasowali się na miejscach 4-8 uzyskali już swoje wypłaty. O szczegółach w "Porannej rozmowie w RMF FM" opowiedział Radosław Piesiewicz, prezes PKOl.

Szerokim echem poniosła się sprawa Zondacrypto. Ta ma również swoje pokrycie ze światem sportu, bowiem zmagająca się z poważnymi problemami firma zobligowała się do nagrodzenia w tokenach polskich olimpijczyków, którzy zajęli miejsca od 8. w górę. Przez wątpliwą przyszłość polskiej giełdy zawodnicy mieli kłopot z otrzymaniem nagród.
Okazuje się jednak, że mimo to zawodnicy z miejsc 4-8, którzy mieli obiecane nagrody w tokenach zostali już spłaceni. Pieniądze pochodzą jednak z innego źródła, o czym w czwartkowy poranek w rozmowie z RMF FM opowiedział prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Radosław Piesiewicz. Ten podziękował firmie KRAM oraz innym sponsorom, którzy wpłacali pieniądze do komitetu.
- Chciałem bardzo serdecznie podziękować panu Zbigniewowi Przybyszowi, prezesowi firmy KRAM, i wszystkim tym, którzy wpłacali pieniądze do PKOl. Tym darczyńcom, którzy boją się wpłacać w normalny sposób, żeby reklamować się przy PKOl, ponieważ obawiają się represji państwa - powiedział.
Wszystko było tylko początkiem, bowiem jak już wspomnieliśmy prezes dodał, że olimpijczycy, którzy zajęli lokaty 4-8 otrzymali już pieniądze, które początkowo miały być ufundowane w formie tokenów przez Zondacrypto.
- Pieniądze zostały wypłacone za tokeny. Nasi sportowcy, którzy zajęli od 4 do 8. miejsca, dostali wypłaty środków pieniędzy na swoje konta. Panie prezesie dziękuję, bez pana wsparcia to by się nie udało - dodał
Polacy otrzymali pieniądze. Piesiewicz ujawnił
W skład sportowców, którzy czekali na swoje wypłaty byli m.in. Damian Żurek czy Kaja Ziomek-Nogal. Dwukrotnie czwarty zawodnik igrzysk olimpijskich oczekiwał na 100 tysięcy złotych, natomiast nasza panczenistka na 30 tysięcy złotych (za 6. miejsce). Próbowaliśmy dodzwonić się do 26-latka, by potwierdzić słowa prezesa, lecz na tę chwilę bezskutecznie.
Zawodnicy z lokaty ósmej, czyli Kamila Żuk (biathlon, sprint 7,5 km), Marek Kania (łyżwiarstwo szybkie, 500 m), Felix Pigeon (short track, 500 m) oraz Eliza Rucka-Michałek (biegi narciarskie, 50 km) mogli liczyć natomiast na wypłaty w wysokości 10 tysięcy złotych. Należy pamiętać również o sztafetach, gdzie kwota za dane miejsce idzie do podziału na całą drużynę.
Co więcej, Piesiewicz zapowiedział, że jeśli do końca kwietnia PKOl nie otrzyma środków od giełdy kryptowalut cała współpraca zostanie błyskawicznie zakończona. Wszystko odbędzie się wówczas bez większych problemów dla komitetu, o czym dokładnie mówią odpowiednie warunku umowy.
- Jeżeli do 30 kwietnia, tak mówią zapisy, do nas, do PKOl, nie wpłyną środki, mam podstawę do tego, żeby zerwać umowę i ta umowa zostanie zerwana bezkosztowo, bez żadnych perturbacji dla PKOl - tłumaczył.
















