Reklama

Reklama

Panczenista Artur Nogal: Koronawirus może wpłynąć także na sezon zimowy

"Dopiero za kilka tygodni rozpoczynamy przygotowania, ale pandemia koronawirusa może wpłynąć także na sezon zimowy. Nie wiem, kiedy i gdzie uda się nam wejść na lód, być może latem w Holandii" - powiedział PAP Artur Nogal, czwarty łyżwiarz mistrzostw Europy na 500 m.

Panczenistom, w przeciwieństwie do łyżwiarzy specjalizujących się na krótkim torze (nie odbyły się MŚ w Korei Południowej), bez przeszkód udało się zakończyć sezon 2019/2020. Nie wiadomo, jak będą wyglądały przygotowania do kolejnego. Z powodu rozprzestrzeniającego się koronawirusa niemal wszyscy sportowcy na świecie mogą trenować jedynie w warunkach domowych.

"W ostatnich dniach lutego wystartowałem w mistrzostwach świata w sprincie w Hamar, gdzie uplasowałem się w wieloboju na 16. pozycji, potem jeszcze dwa razy byłem pojeździć na łyżwach w Tomaszowie Mazowieckim. Obecnie jestem w luźniejszym okresie, tzw. przejściowym po zakończeniu jednego sezonu i przed rozpoczęciem treningów do drugiego. Zbieram siły do ciężkiej pracy, choć trudno powiedzieć kiedy wejdziemy w regularny trening" - stwierdził Nogal, który podczas tegorocznych ME zajął czwarte miejsce na koronnym dystansie 500 m.

Reklama

Jak zaznaczył zawodnik Stoczniowca Gdańsk, łyżwiarze szybcy mieli pojechać na pierwszy obóz pod koniec kwietnia lub początek maja do Szczyrku lub Spały. Na dziś to raczej nierealne, a powodem pandemia koronawirusa. Wszystkie Centralne Ośrodki Sportowe są zamknięte, podobnie jak inne obiekty sportowe w kraju.

"Przebywam w domu w Warszawie, gdzie mam możliwość potrenowania na rowerze stacjonarnym. Jeżdżę na rowerze szosowym, który na co dzień używam w plenerze. Mam do niego specjalny trenażer, pozwalający trenować w mieszkaniu. Poza tym ćwiczę mięśnie brzucha, bardzo dużo się rozciągam, a ponadto joga itp." - przyznał były mistrz świata juniorów na 500 m.

Nogal dodał, że zanim kadra miała wyjechać na pierwsze zgrupowanie, on już zaplanował treningi w stolicy.

"Pandemia na obecną chwilę nie odciska dużego piętna na naszym sporcie. Z pewnością rozpocznę indywidualne treningi poza domem po Wielkanocy. Rowerem będę jeździł po okolicznych drogach. Z kameralnej siłowni, bez żadnych innych osób, mógłbym korzystać na Stegnach, a na treningi biegowe znajdę ustronne miejsce. Najważniejsze, że mam wsparcie klubu oraz sponsora PGE i mogę bezpiecznie trenować i myśleć o kolejnym sezonie" - stwierdził.

Reprezentacyjny sprinter ma jednak wątpliwości, kiedy biało-czerwonym uda się rozpocząć treningi na lodowisku.

"Zaplanowany był lód w Tomaszowie od lipca. Miała być tam zamrożona hala w lipcu i sierpniu, ale nie wiem, czy w takim przypadku do tego dojdzie. Zgrupowania na łyżwach mogą być utrudnione. Po epidemii poszczególne kraje, regiony, miasta będą miały dziury budżetowe. A zamrożenie toru łyżwiarskiego to bardzo duży koszt. Zapewne uda się to w Holandii, gdzie łyżwy są bardzo popularne. Podobne kłopoty mogą dotknąć międzynarodową federację z organizacją Pucharów Świata. Już przed epidemią nie było za dużo chętnych" - podkreślił 29-letni Polak.

giel/ krys/

Dowiedz się więcej na temat: koronawirus | Artur Nogal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje