Reklama

Reklama

Panczeniści zakończyli pierwszy etap treningów w Zakopanem

Tradycyjnie w okresie świątecznym część kadry łyżwiarzy szybkich, która w tym czasie nie ma zaplanowanych startów, przyjeżdża na kilkudniowy trening do Zakopanego. Tym razem zgrupowanie podzielono na dwie części: od 18 do 23 grudnia i od 2 do 6 stycznia.

Część kadry brała udział w Akademickich Mistrzostwach Świata w Kazachstanie, więc do stolicy polskich Tatr ze szkoleniowcami Wiesławem Kmiecikiem i Witoldem Mazurem przyjechali Luiza Złotkowska (Sparta Grodzisk Mazowiecki), Zbigniew Bródka (UKS Błyskawica Domaniewice), Krzysztof Niedźwiedzki (AZS AWF Katowice), Roland Cieślak (KS Pilica Tomaszów Mazowiecki) i Sebastian Kłosiński (KS Orzeł Elbląg).

Reklama

- To zgrupowanie jest dla mnie zawsze takim momentem, gdy uspokajam się po pierwszych startach w Pucharze Świata. Jednocześnie to dobry czas na odbudowanie objętości, która będzie niezbędna w drugiej części sezonu - wyjaśnił  Bródka.

Panczeniści spędzali na zajęciach pięć do sześciu godzin dziennie, dzieląc je pomiędzy tor lodowy i salę. Treningi nie należały do najłatwiejszych, chociażby ze względu na zmienną pogodę. - Bywało tak, że wchodząc dwukrotnie w ciągu dnia na tor zastawaliśmy diametralnie różne warunki - raz tępy, a raz niezwykle szybki lód - zauważył dwukrotny medalista IO w Soczi.

Zapytany jak ocenia swoje dotychczasowe starty powiedział, że od początku zakładał, iż będą słabe. - Chociażby dlatego, że zdobycie złotego medalu w Soczi (indywidualnie na 1 500 metrów) pociągnęło za sobą masę spotkań i mnóstwo obowiązków. Taki trochę chaos, nad którym nie bardzo mogłem zapanować, więc oczywistym dla mnie było to, że początek sezonu będzie dla mnie trudny.

Do tego zawodnik UKS Błyskawica Domaniewice nie do końca czuje się dobrze. - Przytrafiła się kontuzja. Na początku grudnia, przed pucharem świata w Berlinie, naciągnąłem pachwinę, a szkoda, ponieważ dyspozycja zaczęła właśnie rosnąć i stać mnie już było na indywidualne podium.

Zdaniem brązowego medalisty z Soczi w biegu drużynowym (z Niedźwiedzkim i Szymańskim) ekipa w dalszym ciągu rośnie w siłę.

- Wystarczy popatrzeć na Janka Szymańskiego, który w ten sezon wszedł rewelacyjnie i jest w tej chwili liderem Pucharu Świata na 1500 m, Konrad też w czołówce, a to pozwala bardzo optymistycznie patrzeć w przyszłość - podkreślił Bródka.

Sam Niedźwiedzki dobrze ocenia początek sezonu. Jest też optymistycznie nastawiony do kolejnych startów. - Zarówno drużynowe, jak i indywidualne, idą w dobrą stronę, chociaż mam jeszcze sporo do zrobienia. Pracuję jeszcze nad kilkoma elementami, tak więc w drugiej części sezonu liczę na poprawę wyników - obiecuje.

Równie dobrze swoje starty ocenia Złotkowska. - Są bardzo ustabilizowane, a dotychczasowe wyniki to konsekwentna praca, już trzeci rok, z Witoldem Mazurem - wyjaśniła dwukrotna medalistka olimpijska w drużynie (brązowy w Vancouver z Katarzyną Bachledą-Curuś i Katarzyną Woźniak i srebrny w Soczi z Curuś, Woźniak i Natalią Czerwonką). Dodała, że po tym, gdy kontuzji doznały Czerwonka i Bachleda-Curuś, pojawiły się głosy, że to może być koniec drużyny.

- Tymczasem my z Kasią Woźniak chciałyśmy startować, więc kadra kobiet została powiększona. Zaczęła z nami jeździć Aleksandra Goss (WTŁ Stegny Warszawa) i bardzo dobrze sobie radzi. Jej zadanie na ten sezon to głównie utrzymanie się za nami. Na razie nie ma jakiegoś większego wkładu w prowadzeniu rund, ale dotrzymuje nam kroku. No i mamy już w domu nagrodę za trzecie miejsce w generalce PŚ - podkreśliła Złotkowska.

Oprócz startów pucharowych panczenistów czekają w tym sezonie mistrzostwa Europy (Czelabińsk, 10-11 stycznia) i świata na dystansach (Heerenveen, 12-15 lutego).

Złotkowska powiedziała, że prawdopodobnie zrezygnuje ze startów w ME. - Ponieważ chcę jak najlepiej przygotować się do mistrzostw świata. Po dobrych startach drużynowych w pucharach narodziły się też ambicje i marzenia, żeby obronić medal - wyraziła nadzieję dwukrotna medalistka MŚ  w drużynie (brązowy w Heerenveen w 2012 i srebrny w Soczi w 2013 r. z Bachledą-Curuś i Czerwonką).

Święta - zdaniem panczenistów - przelecą szybko. Bródka spędzi je w Domaniewicach. - Będzie rodzinnie z żoną, córkami - dwuipółletnią Gabrysią i roczną Amelką - oraz naszymi rodzicami. Na pewno jednak nie będzie typowego świątecznego lenistwa. Tuż po mamy mistrzostwa Polski (28-30 Warszawa), które będą kwalifikacjami na mistrzostwa Europy, więc trzeba maksymalnie wykorzystać czas, żeby dobrze przygotować się do tych zawodów - podkreślił.

Niedźwiedzki Boże Narodzenie spędzi w domu, w Zakopanem. - Bardzo się cieszę, że w ten szczególny czas będę z najbliższymi. Odpocznę, znajdę trochę spokoju i naładuję akumulatory przed drugą częścią sezonu.

Złotkowska wraca na święta do Grodziska Mazowieckiego. - I będzie bardzo rodzinnie. Bardzo się cieszę na to spotkanie z  rodziną. Większą cześć czasu spędzam poza domem, więc tego kontaktu jest mi ciągle mało. Do tego Wigilia jest celebrowana, a jedzenie rozciąga się w czasie. Jest wspaniale.

Druga część zajęć w Zakopanem zaplanowana jest na pierwszy tydzień stycznia. - Cieszę się na taką możliwość, a gdyby tor był mrożony np. od początku października, to chętnie bywałbym tu częściej, bo to przy dobrych warunkach najszybszy lód w Polsce - ocenił Bródka.

Dowiedz się więcej na temat: łyżwiarstwo szybkie | Zakopane | Zbigniew Bródka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje