Reklama

Reklama

Największe chwile chwały Adama Małysza

Wszystko zaczęło się 15 lat temu w Holmenkollen. Tam też Adam Małysz ogłosił, że to już koniec. Jakie były jego największe chwile chwały? Przeżyjmy to jeszcze raz!

Podziękuj Adamowi za wszystkie wspaniałe chwile, które z nim przeżyliśmy!

Trener Apoloniusz Tajner wymachiwał jak szalony biało-czerwoną chorągiewką, komentator Krzysztof Miklas zwracał się do telewidzów: "Już nie będę może nic mówił. Popatrzmy!", a na skoczniach całej Europy zaczęli dominować kibice z Polski - tak 11 lat temu zaczęło się zjawisko Małyszomanii, które trwa do dziś. I długo się nie skończy, choć na rozbiegu skoczni już za miesiąc nie będzie Orła z Wisły.

Reklama

Był przełom 2000 i 2001 roku. Nikomu nie mieściło się w głowie, że jakikolwiek Polak może wygrać prestiżowy Turniej Czterech Skoczni. Murowanym faworytem Niemców był Martin Schmitt, który nokautował konkurencję. Z myślą o nim główny sponsor Vierschanzentournee przygotował dla zwycięzcy sportowe audi TT.

Tymczasem jak Filip z konopi wyskoczył Adam Małysz! Młody wówczas Orzeł z Wisły latał na wyższym pułapie i lądował o wiele później niż konkurencja!

XXI wiek dla polskiego sportu nie mógł się lepiej zacząć. Małysz, dzięki wspaniałym skokom, wyrwał zawleczkę polskim kibicom. Na skocznie i przed telewizory przyciągnął nieprzebrane tłumy. Dzięki niemu sport przestał być zjawiskiem obcym dla kobiet, gospodyń domowych i innych pań, które nie interesują się nawet piłkarską reprezentacją Polski.

Należy podkreślić, że Adam wówczas nie był już sportowcem znikąd. Zanim zwyciężył w TCS, miał na koncie trzy triumfy w konkursach Pucharu Świata:

- z 17 marca 1996 r. w Holmenkollen,

- z 18 stycznia 1997 r. w Sapporo,

- z 26 stycznia 1997 r. w Hakubie.

Zobacz, jak Adam Małysz wygrywał TCS 2000/2001:

Wyprzedził własnego idola

Pierwszy triumf w PŚ przyszedł 17 marca 1996 r. w Norwegii, w ostatnich zawodach sezonu, ale znamienny był konkurs z 13 marca, ze szwedzkiego Falun, podczas którego Adam, zajmując drugie miejsce, wyprzedził swego idola - Jensa Weissfloga (wygrał Słoweniec Primoż Peterka).

Młody dekarz z Wisły, jeszcze wtedy bez słynnego wąsa, kiedy zaczął wygrywać, nie był człowiekiem zamożnym. Nie było przy nim sponsorów ani menedżerów podsuwających pod nos lukratywne umowy.

Premie za wygrane w Pucharze Świata stanowiły dla niego znaczący zastrzyk gotówki. - Za pierwszą premię kupię sobie samochód, bo ileż mogę jeździć starym maluchem - powiedział po zwycięstwie w Holmenkollen.

W 1996 r. na Małysza postawił znany ze współpracy z Andreasem Goldbergerem- słynnym wówczas skoczkiem - menedżer Eddie Federer. Na strojach naszego zawodnika zaczęły się pojawiać reklamy sponsorów.

Po pierwszych zwycięstwach z sezonu 1996/1997 nastąpiły jednak trzy chude sezony, po których większość ekspertów postawiła już na Orle z Wisły krzyżyk.

Zobacz wywiad z Adamem bez wąsów z 1996 roku:

Rok 2001 był bodaj najbardziej udany w karierze Małysza. Polak wygrał w nim 17 konkursów PŚ, w tym próbę generalną przed igrzyskami w Salt Lake City na skoczni Park City, a także został mistrzem i wicemistrzem świata w Lahti. Nikt wówczas nie mógł z nim konkurować!

Orzeł z Wisły nie narzekał też podczas podsumowania 2003 roku. Głównie dlatego, że na MŚ w Predazzo zdobył dwa złote medale, był też trzeci w Turnieju Czterech Skoczni, a także po raz trzeci z rzędu zdobył Kryształową Kulę za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata!

- Niesamowity smak mają medale olimpijskie, ale najciężej wygrywa się klasyfikację generalną Pucharu Świata, bo dla zdobycia Kryształowej Kuli trzeba się wysilać przez cały sezon - powiedział Adam Małysz po tym, jak ogłosił zakończenie kariery.

Olimpijska przygoda mistrza

Najprościej sformułować tezę, że igrzyska olimpijskie były jeśli nie niepowodzeniem, to rozczarowaniem dla mistrza z Wisły, bo skoro czterokrotny zwycięzca Pucharu Świata nie wygrał żadnego konkursu na olimpiadzie, to musi czuć niedosyt.

Obiektywna prawda jest jednak taka, że Adam Małysz przełamał polską niemoc podczas zimowych igrzysk. Sięgając po brązowy medal na IO w Salt Lake City przerwał 40-letni okres oczekiwania na to, by przedstawiciel 37-milionowej nacji stanął na podium zimowej olimpiady (poprzednio w 1972 r. złoty medal wywalczył Wojciech Fortuna).

Adam był głównym faworytem do zdobycia dwóch złotych medali na olimpiadzie w Salt Lake City. Z USA przywiózł jednak brązowy krążek ze średniej skoczni i srebrny z dużej.

Odkryciem igrzysk zostałSimon Ammann, który na krótko przed najważniejszą imprezą roku zaliczył wypadek, po którym wylądował w szpitalu, by później sięgnąć po dwa złote medale na olimpiadzie! Oprócz Ammanna w konkursie na średniej skoczni Małysza wyprzedził jeszcze jego odwieczny rywal, Niemiec Sven Hannawald.

Co ciekawe, Hannawald po zakończeniu kariery oddaje się obecnie drugiej swojej pasji, po skokach - rajdom samochodowym. Adam nie ukrywa, że też uwielbia ścigać się samochodami terenowymi.

Od 2004 do 2006 r. Adam wygrał tylko pięć konkursów PŚ. Metody austriackiego trenera Heinza Kuttina, kładące spory nacisk na ćwiczenia siłowe, nie służyły mu zupełnie. Brak szybkości i dynamiki oznaczały też fiasko startu na igrzyskach w Turynie, gdzie najlepszy polski skoczek wszech czasów był siódmy na średniej i 14. na dużej skoczni.

Triumfy na IO 2006 święcili Norweg Lars Bystoel (na średniej skoczni) i wschodząca gwiazda Thomas Morgenstern (na dużej). Mogliśmy sobie tylko pluć w brodę, że źle dobrane metody treningowe kosztowały Małysza porażkę na igrzyskach, na których był w najlepszym sportowym wieku (28 lat).

Adam Małysz potwierdził swoją klasę rok temu w Vancouver. Z trenerem Hannu Lepistoe stworzyli świetny duet. Forma przyszła w samą porę. Adam postraszył konkurencję na ostatnim konkursie PŚ w Klingethal, zajmując drugie miejsce. Później nastąpiły największe chwile chwały na igrzyskach olimpijskich w Vancouver.

Orzeł z Wisły dwukrotnie został wicemistrzem olimpijskim! W Whistler ustąpił tylko nieosiągalnemu Ammannowi. 13 lutego 2010 roku konkurs odbył się na średniej skoczni, a 20 lutego na dużej. Adam Małysz sięgnął po swój trzeci i czwarty medal olimpijski. Przed nim wszyscy Polacy na zimowych olimpiadach zdobyli też cztery krążki: Franciszek Groń-Gąsienica (brąz w 1956 r.), Elwira Seroczyńska (srebro w 1960), Helena Pilejczyk (brąz 1960) i Wojciech Fortuna (złoto w 1972 r.).

To była wspaniała przygoda tysięcy kibiców z Orłem z Wisły!

Zobacz pierwszy triumf w PŚ Małysza w Norwegii:

Adam Małysz w obiektywie kibiców. Czekamy na Twoją relację, przyślij zdjęcia i filmy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama