Reklama

Reklama

MŚ w łyżwiarstwie szybkim: Polki szóste w drużynówce

Szóste miejsce zajęły polskie łyżwiarki w wyścigu drużynowym w mistrzostwach świata w Heerenveen. Zwyciężyły Japonki, które nieoczekiwanie osiągnęły lepszy wynik od Holenderek.

Brąz zdobyły Rosjanki.

Reklama

Luiza Złotkowska, Katarzyna Woźniak i Aleksandra Goss w bezpośredniej rywalizacji - w przedostatniej parze - zmierzyły się właśnie z Japonkami. "Biało-czerwone" osiągnęły czas 3.06,09, a Japonki 3.01,53.

Dwa miesiące temu na tym samym torze "Biało-czerwone", w identycznym składzie: Luiza Złotkowska, Katarzyna Woźniak, Aleksandra Goss, były trzecie w Pucharze Świata z czasem 3.02,31. W sobotę uzyskały rezultat gorszy o prawie cztery sekundy.

- Musi jechać cały team, nie może być słabszego ogniwa, bo wtedy wszystko się rozrywa. Młodość musi się jeszcze podszkolić, ale wszystko jest do nadrobienia - powiedział Niedźwiedzki, który nie wymienił personalnie żadnej z zawodniczek. W tym sezonie w zespole nie ma Katarzyny Bachledy-Curuś i Natalii Czerwonki (powodem absencji problemy zdrowotne), a nową osobą jest Goss.

- Byłyśmy dobrze przygotowane i ten występ nie powinien niczym się różnić od tego grudniowego w Heerenveen. Gdybyśmy uzyskały zbliżony rezultat, byłoby podium - stwierdziła najstarsza łyżwiarka i liderka drużyny Luiza Złotkowska.

To ona prowadziła ekipę, to ona dyktowała tempo, choć - jak przyznała - może było nawet za mocne. - Mogę sobie zarzucić, że być może pierwsza runda była za szybka dla dziewczyn. To spowodowało, że się zagotowały i ciężko było potem złapać odpowiednie tempo jazdy. Najważniejsze jednak, że mimo problemów nie traciłyśmy komunikacji i razem dojechałyśmy. Nie zrobiłyśmy takiego głupstwa jak chłopcy wczoraj - Złotkowska nawiązała do również szóstego miejsca Polaków w drużynówce; w końcówce osłabł wyraźnie Jan Szymański i dojechał w sporej odległości za Zbigniewem Bródką (w składzie był też Konrad Niedźwiedzki).

Mimo wymuszonych roszad, w tym sezonie Polki nadspodziewanie dobrze spisywały się w PŚ, dwukrotnie plasując się na podium; starty były trzy. W najważniejszym spisały się słabiej, co podkreślał ich szkoleniowiec.

- Na treningach wyglądały troszkę lepiej, ale specyfika zawodów mistrzowskich jest inna. Nieopanowanie emocji sprawia, że technicznie jedzie się słabiej i sekundy uciekają. Wynik 3.06,09 jest najsłabszym w sezonie - dodał Niedźwiedzki.

- Nie możemy też dramatyzować, bo zmienia się skład, a my cały czas jesteśmy w światowej czołówce i szybko z niej nie wypadniemy - oceniła Złotkowska.

Sensacyjnymi mistrzyniami globu zostały Japonki, które pokonały faworyzowane Holenderki. - Azjatki były słabe w indywidualnych startach i w ogóle nie stawiałam na nie - zakończyła polska zawodniczka.

Na razie polska reprezentacja w łyżwiarstwie szybkim, tak świetnie jeżdżąca w ubiegłorocznych igrzyskach w Soczi, pozostaje bez medalu w MŚ na dystansach w Holandii. W niedzielę wystąpi m.in. Artur Waś, jeden z faworytów rywalizacji na 500 m. Głównym rywalem będzie z pewnością Rosjanin Paweł Kuliżnikow, który zdobył już srebro na 1000 m.

Wyniki:

1. Japonia     3.01,53

   (Ayaka Kikuchi, Miho Takagi, Nana Takagi)

2. Holandia    3.01,55

   (Marije Joling, Marrit Leenstra, Ireen Wuest)

3. Rosja       3.03,19

   (Olga Graf, Julia Skokowa, Natalia Woronina)

4. Kanada      3.04,11

5. Korea Płd.  3.05,84

6. Polska      3.06,09

   (Luiza Złotkowska, Katarzyna Woźniak, Aleksandra Goss)

Dowiedz się więcej na temat: łyżwiarstwo szybkie | Luiza Złotkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje