Reklama

Reklama

MŚ w łyżwiarstwie szybkim. Konrad Niedźwiedzki: Podium chyba nie będzie

W każdym z pięciu startów na 1500 m w tym sezonie Konrad Niedźwiedzki zajmował od szóstego do dziewiątego miejsca. Od kilku tygodni polski panczenista zmaga się z tzw. przepukliną sportową i obawia się, że podium mistrzostw globu może być nieosiągalne.

"W miniony weekend w Pucharze Świata w Hamar nie wiedziałem do końca, na ile mogę sobie pozwolić, na co mnie stać i jak mocno mogę wystartować. Nie chciałem zbytnio ryzykować, dlatego po 700 metrach miałem czas 51,0, czyli kilka "dziesiątek" wolniej niż normalnie. W najbliższych dniach jeszcze mocniej skupię się na treningach szybkościowych, tak aby na 1500 m na otwarciu uzyskać w granicach 24,0, a pierwszą rundę przejechać w 26,3-26,4" - powiedział Niedźwiedzki.

Kandydatów do podium w mistrzostwach globu w Heerenveen (12-15 lutego) jest przynajmniej dziesięciu. W tym gronie są też trzej polscy łyżwiarze: mistrz olimpijski z Soczi Zbigniew Bródka, a także Jan Szymański, który w Norwegii został zdyskwalifikowany i stracił prowadzenie w Pucharze Świata w tej konkurencji, oraz Niedźwiedzki.

Reklama

"Przejazd w Hamar nie był zły, choć odczuwałem brak treningów na dużych prędkościach. Nie przekreślam swych szans w Holandii, bo czuję, że jestem mocniejszy, ale realnie oceniając o medal mistrzostw świata będzie bardzo ciężko. Na podium chyba nie wystarczy" - stwierdził zawodnik AZS AWF Katowice.

W skandynawskich zawodach zdecydowanie najlepszy na 1500 m był Rosjanin Denis Juskow.

"Rezultatem 1.45,0 zdeklasował rywali. To niesamowity czas, na dziś poza moim zasięgiem. Po wspólnych treningach w Hamar i teraz w Heerenveen ze Zbyszkiem i Jankiem jestem w stanie się poprawić o kilka dziesiętnych sekundy, co przełoży się zapewne na niezłą lokatę w Holandii. Medalu bym się jednak nie spodziewał. O złoto powalczą zapewne Juskow i reprezentant gospodarzy Koen Verweij, zaś byłoby wspaniale gdy brąz trafił do któregoś z Polaków. W coraz lepszej dyspozycji jest Bródka, z kolei ogromny potencjał ma też Szymański" - uważa Niedźwiedzki.

W najbliższy weekend (7-8 lutego) w Heerenveen odbędzie się PŚ na sprinterskich dystansach 500 i 1000 m. Niedźwiedzki zamierza wystartować zaś na... 3000 m.

"Holendrzy szykują na piątek nieoficjalne zawody na tym dystansie, bowiem będzie już wielu uczestników MŚ, którzy nie biegają sprintów. Fajnie mi poszło w Hamar na 5000 m, gdzie byłem czwarty w grupie B. Takie biegi są potrzebne pod kątem wytrzymałości. Przecież szybkość to nie wszystko, co decyduje o sukcesach na 1000 czy 1500 m. Poza tym w czempionacie globu nie ma co ukrywać, że naszą największą siłą powinna być drużynówka" - dodał brązowy medalista olimpijski w rywalizacji zespołowej z Soczi.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL