Reklama

Reklama

MŚ w biathlonie - trener kadry: Przyda się doświadczenie Sikory

Trener biathlonowej reprezentacji Adam Kołodziejczyk liczy, że jego podopiecznym, podczas mistrzostw globu w Novym Mescie, uda się utrzymać formę z występów w Pucharze Świata. Do Czech pojechał też Tomasz Sikora, którego rady na pewno bardzo się przydadzą.

Polska Agencja Prasowa: W tym sezonie jedynie wyniki osiągane przez polskie biathlonistki mogą napawać umiarkowanym optymizmem. Czy ma pan w ekipie liderkę?

Reklama

Adam Kołodziejczyk: - Nie chcę mówić, która jest najlepsza. Na sprawdzianach prezentowały wyrównaną formę. Dopiero pierwsze zawody w Novym Mescie pokażą, kto aktualnie jest najmocniejszy. Zarówno Magdalena Gwizdoń, jak i Krystyna Pałka, Weronika Nowakowska-Ziemniak, Monika Hojnisz czy Paulina Bobak punktowały w Pucharze Świata i tę linię, mam nadzieję, utrzymają.

Sytuacja męskiej części ekipy jest diametralnie inna. Czego po nich można się spodziewać?

- Mistrzostwa świata zadecydują o tym, ilu zawodników będzie mogło wystartować podczas igrzysk olimpijskich. Istotna będzie tu punktacja Pucharu Narodów. Do 20. miejsca kraje będą mogły być reprezentowane w Soczi przez czterech biathlonistów, poniżej tej pozycji tylko przez jednego, a w takim przypadku odpada m.in. udział w rywalizacji sztafet. Dziewczyny nie mają tego problemu. Panowie będą musieli powalczyć, aby spełnić międzynarodowe kryteria, bo na razie znajdują się na granicy.

Nove Mesto po raz pierwszy organizuje mistrzostwa świata seniorów. Czy dobrze znacie ten obiekt?

- Od 2007 roku, kiedy go zbudowano, mieliśmy często okazję tu startować. Czesi zabiegali o organizację różnych imprez. Tu się odbyły mistrzostwa Europy, rywalizacja na nartorolkach w biathlonie letnim. W zeszłym roku taką próbą generalną przed MŚ były zawody Pucharu Świata. Obiekt się rozbudowuje. Gdy przyjechaliśmy tu w poniedziałek, zrobił na nas ogromne wrażenie. Stworzyli coś niesamowitego, na najwyższym poziomie.

Czy trasy są trudne?

- Dziewczyny mówią, że są ciężkie. Ale to normalne. Podobnie jak w Oberhofie czy w Ruhpolding w Niemczech, organizatorzy zabiegają o to, aby trasy były na tyle trudne, żeby sprawdzić umiejętności zawodników.

W jakich warunkach będziecie przebywać podczas MŚ?

- Wszystko jest OK. Mieszkamy w fajnym małym pensjonacie, pokoje mamy drzwi w drzwi. Gospodarze dbają o nas. Mamy zapewniony szybki dojazd na trasy. Nie można narzekać.

Jak wyglądały ostatnie przygotowania?

- Byliśmy na zgrupowaniu w Wiśle Kubalonce. Niestety niesprzyjające warunki atmosferyczne - mgła, padający deszcz, silny wiatr - trochę nam utrudniły trening.

Na MŚ reprezentować nas będzie m.in. debiutant na tej rangi imprezie Grzegorz Guzik. Jak znalazł się w kadrze?

- Guzik bardzo dobrze się spisał w mistrzostwach kraju, ale nie mógł wystąpić w PŚ, bo nie spełniał wszystkich wymogów Międzynarodowej Unii Biathlonu (IBU - PAP). Kryteria na MŚ są inne, dlatego może tu wystąpić. On i Krzysztof Pływaczyk dołączyli do pozostałej trójki (Adam Kwak, Łukasz Słonina, Łukasz Szczurek - PAP), która wywalczyła wyjazd do Novego Mesta podczas grudniowych MP. Pływaczyk co prawda poległ na tych mistrzostwach, ale w styczniu bardzo dobrze spisywał się w zawodach kwalifikacyjnych.

Poważnym wsparciem ekipy "Biało-czerwonych' powinna być obecność wicemistrza olimpijskiego z Turynu Tomasza Sikory...

- Tomasz Sikora w trakcie MŚ będzie wspomagał pracę trenerów i serwismenów. Będzie nam doradzał, testował narty. Jego doświadczenie bardzo nam się przyda.

Rozmawiał Cezary Osmycki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje