Reklama

Reklama

MŚ: Val di Fiemme już przygotowane

Zakończony w niedzielę cykl Tour de Ski był dla Val di Fiemme generalnym sprawdzianem przed rozpoczynającymi się 20 lutego mistrzostwami świata w narciarstwie klasycznym. Włosi spisali się bez zarzutu, tak jak i licznie przybyli polscy kibice.

Val di Fiemme ma doświadczenie w organizacji sportowych imprez. Gospodarzem narciarskich MŚ było już wcześniej dwukrotnie - w 1991 i 2003 roku. Polacy miło wspominają przede wszystkim zawody sprzed 10 lat, kiedy to Adam Małysz triumfował w obu indywidualnych zmaganiach na skoczniach w Predazzo. "Orzeł z Wisły" w 2001 roku był tam najlepszy także w dwóch konkursach Pucharu Świata.

W niedzielę natomiast po raz czwarty z rzędu Justyna Kowalczyk wygrała prestiżowy cykl Tour de Ski. Jego dwa ostatnie etapy, w tym mordercza wspinaczka na stok Alpe Cermis, rozgrywane są właśnie w Dolinie Płomieni. Podopieczna Aleksandra Wierietielnego stała się bardzo skutecznym magnesem przyciągającym polskich kibiców.

Reklama

- O ile do całej prowincji Trentino w ciągu roku najwięcej turystów przyjeżdża z Niemiec, to w regionie Val di Fiemme zdecydowanie najliczniejszą grupę stanowią Polacy - powiedziała odpowiedzialna za współpracę z Polską w Trentino Marketing Gilda Ventura.

Włosi na przyjęcie turystów znad Wisły są doskonale przygotowani, a menu w restauracji w języku polskim nie jest niczym niezwykłym.

- Tutaj jest wspaniała atmosfera. Bardzo przyjaźni ludzie, a przede wszystkim, co dla mnie najważniejsze, doskonałe jedzenie - podkreślił Radosław z Krakowa.

- Na Tour de Ski przyjechałem już po raz trzeci i liczę, że wrócę tu choć na kilka dni w trakcie mistrzostw świata. Mam nadzieję, że mój szef się zlituje i dostanę urlop, bo jestem pewny, że Justyna wywalczy kilka medali - dodał Tomasz z Legnicy, który po zakończeniu zawodów sam lubi założyć na nogi narty, ale zjazdowe.

Na fanów białego szaleństwa w Trentino czeka ponad 800 km tras zjazdowych i prawie 500 km biegowych. A tych, którzy lubią ciszę i spokój na łonie natury, przyciąga fakt, że jest to jedna z najmniej zaludnionych włoskich prowincji, a na jednego mieszkańca przypada tysiąc drzew.

Pozytywnie o Val di Fiemme wypowiadała się także sama Kowalczyk.

- Naprawdę dobrze mi się tutaj biega. Zapewniam, że dla mnie Val di Fiemme to zupełnie inne miejsce niż arena poprzednich mistrzostw świata, czyli Oslo - różnią się jak niebo i ziemia. Mam nadzieję, że za półtora miesiąca pokażę, na co mnie stać - powiedziała po zwycięstwie w Tour de Ski.

Władze Trentino chcą zaprezentować Polakom także letnie atrakcje. Właśnie po drogach tego regionu ścigać się będą kolarze na dwóch pierwszych etapach tegorocznego Tour de Pologne; 27 lipca z Rovereto do Madonna di Campiglio oraz dzień później z Marilleva Val di Sole do Passo Pordoi. Narciarskie mistrzostwa świata potrwają natomiast od 20 lutego do 3 marca.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje