Reklama

Reklama

MP w short tracku. Natalia Maliszewska: To był niesamowity sezon

- To był niesamowity sezon, ale cieszę się, że to już koniec - powiedziała Natalia Maliszewska. W jego trakcie 23-letnia reprezentantka Polski w short tracku wywalczyła Puchar Świata i tytuł mistrzyni Europy na 500 m.

Tegoroczną rywalizację na torze krótkim zakończyły mistrzostwa kraju w Tomaszowie Mazowiecki, w których starsza z sióstr Maliszewskich zdobyła m.in. złoty medal na 500 m oraz tytuł wielobojowej mistrzyni Polski.

Reklama

"Wygrałam 500 m i to było dla mnie najważniejsze. Jestem teraz mistrzynią Europy i Polski na tym dystansie. Cieszę się też, że udało mi się sięgnąć po złoto w wieloboju. Udało się dzięki 3000 m, które były dla mnie okropne, bo miałam już "piekarnię" w nogach, tak mi się nogi paliły. Ale wygrałam, z czego jestem bardzo zadowolona, bo ten dystans jest przeciwieństwem tego, co jeżdżę na co dzień" - oceniła Maliszewska, która podczas zawodów w Arenie Lodowej odebrała puchar prezydenta RP Andrzeja Dudy ufundowany za osiągnięcia w tym sezonie.

Jak dodała, kończący się sezon był dla niej "niesamowity". Przyznała, że przed jego rozpoczęciem nie mogła spodziewać się aż tylu sukcesów, w tym zdobycia Pucharu Świata na 500 m i złotego medalu mistrzostw Europy na tym samym dystansie.

"Miałam swoje plany i założenia, ale to jest sport, a short track jest nieprzewidywalny. Bukmacherzy mogli mieć ze mną problem. Nie zakładałam, że potoczy się to aż tak dobrze. Ale teraz jestem najszczęśliwszym kurczakiem na świecie. Ten sezon był pełen nowości, przejechałam w nim mnóstwo biegów, najwięcej na poziomie Pucharu Świata w swojej karierze. Było męcząco i cieszę się, że to już koniec" - tłumaczyła zawodniczka Juvenii Białystok.

Zaznaczyła, że nie rozpamiętuje nieudanych dla niej mistrzostw świata w Sofii, gdzie na swoim koronnym dystansie odpadła w ćwierćfinale. "Na pewno były emocje, bo bardzo chciałam. Ale przespałam się z tym, wstałam rano i powiedziałam: nie teraz, to w przyszłym roku wam dokopię. Wracam na lód 23 kwietnia i będę pracować po to, żeby zdobyć medal mistrzostw świata" - zapewniła Maliszewska.

Dodała, że pomoże jej w tym zdobyte w ostatnich miesiącach doświadczenie, które - jak wskazała - przynosi większy spokój w trakcie startów. Podkreśliła również rolę trenerów kadry narodowej Urszuli Kamińskiej i Gregory'ego Duranda oraz reprezentantów, z którymi trenuje. "Trenujemy razem dopiero od dziesięciu miesięcy i ta grupa pokazała już niesamowity potencjał. Moje wyniki ciągną całą ekipę, ale dążymy do tego, żeby być silni całą grupą" - nadmieniła.

Liderka "Biało-Czerwonych" zapewniła, że zamierza sprostać oczekiwaniom kibiców w nowym sezonie. Jak mówiła, będzie chciała uszczęśliwić każdego fana, ale zaznaczyła jednocześnie, że nie może niczego obiecać. "Zrobię wszystko co w mojej mocy. Zawsze to powtarzam i z takim nastawieniem zawsze jadę na start" - podkreśliła.

23-letnia łyżwiarka zdradziła, że w najbliższym czasie od treningów zamierza odpocząć razem ze swoim chłopakiem, łyżwiarzem szybkim Piotrem Michalskim, na hiszpańskich wyspach, m.in. Majorce, Ibizie i Formenterze.

Autor: Bartłomiej Pawlak

Dowiedz się więcej na temat: Natalia Maliszewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL