Mistrz olimpijski trafił pod skalpel. Przeszedł operację guza mózgu
Michel Mulder, holenderski mistrz olimpijski w łyżwiarstwie szybkim, poinformował, że przeszedł udaną operację usunięcia guza mózgu. 39-latek, który przez dwa lata walczył z nowotworem, podzielił się dobrymi wieściami w mediach społecznościowych. Jak się okazuje, zabieg niósł ryzyko trwałego paraliżu twarzy, jednak czempionowi udało się uniknąć poważniejszych komplikacji.

Holenderski łyżwiarz szybki Michel Mulder to jeden z najbardziej rozpoznawalnych sprinterów swojego pokolenia. Zdobył złoty medal na dystansie 500 m podczas igrzysk olimpijskich w Soczi w 2014 roku, a także sięgnął po brąz na tym samym olimpijskim wydarzeniu na dystansie 1000 m. W czasie kariery potwierdził swoją klasę również jako dwukrotny mistrz świata w wieloboju sprinterskim, oraz dwukrotny medalista MŚ na dystansach - sięgał po srebro i brąz na dystansie 500 metrów.
Po latach intensywnych treningów i konkurencji Mulder ogłosił zakończenie kariery i zasugerował, że pozostanie w sportowym środowisku w roli szkoleniowca. Niestety, wraz ze zmniejszeniem intensywności treningów u Holendra pojawiły się problemy ze zdrowiem, które stopniowo zaczęły wpływać na jego codzienne życie.
Przez około dwa lata Mulder zmagał się z diagnozą, która była dla niego i jego bliskich powodem ogromnego niepokoju: wykryto u niego guza mózgu, który znajdował się pomiędzy pniem mózgu a móżdżkiem. Ponad dwa lata po wykryciu guza, Mulder zdecydował się w końcu na zabieg operacyjny. Panczenista długo odwlekał operację, gdyż początkowo objawy były łagodne, jednak po tym, jak guz uległ powiększeniu, a jego słuch w prawym uchu znacznie się pogorszył, zabieg stał się konieczny.
Operacja odbyła się 31 października, jak sam Mulder przekazał na Instagramie. "Operacja zakończyła się sukcesem, ale wybudzenie się z narkozy i nieświadomość tego, co się stało, to jedno z najgorszych uczuć, jakich można doświadczyć" - napisał.
Zabieg był obarczony znacznym ryzykiem - guz znajdował się bardzo blisko nerwu, co groziło m.in. paraliżem połowy twarzy lub problemami z połykaniem. Na szczęście Mulder po przebudzeniu stwierdził, że czucie w jego twarzy jest w porządku: może się uśmiechnąć, zamknąć oczy, unieść brwi czy pokazać zęby - co dla niego było ogromną ulgą. Niestety, operacja skutkowała częściową utratą słuchu w jednym uchu.
Obecnie 39-latek znajduje się w fazie rekonwalescencji w domu, przy wsparciu żony, rodziny oraz przyjaciół. Wciąż musi odzyskiwać równowagę i przyzwyczajać się do nowej rzeczywistości - szybkie ruchy i hałas są dla niego wyzwaniem. Jednocześnie podkreśla, jak bardzo jest wdzięczny lekarzom za profesjonalną opiekę i że mimo trudności stara się spojrzeć w przyszłość z nadzieją.












